Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112469 autor: Depeche Gristle » 01 mar 2016, 1:48

Ostatni post z poprzedniej strony:

Heaven 17 - Penthouse And Pavement, 1981;
*****
Style: new wave, synthpop, future pop, cold wave, electro-funk, soul
Obrazek

Millennium - A Teraz Polska, 1995;
*****
Style: house, minimal, electro, ambient, dark ambient, techno, cold-wave, neofolk, electro-pop
Obrazek

Skinny Puppy - Rabies, 1989;
*****
Style: new wave, rock industrialny, noise, cold wave, dark wave, synthpop, post punk, metal, gothic, rock eksperymentalny, rock elektroniczny, krautrock, musique concrète, ebm
Obrazek


Penthouse and Pavement - debiutancki album formacji Heaven 17, założonej w 1980 roku przez byłych muzyków The Human League, Martyna Ware'a i Iana Craiga Marsha, rozczarowanych dotychczasowym brakiem sukcesu komercyjnego The Human League (mimo ogromnej popularności muzyki elektronicznej na początku lat 80) oraz najwyraźniej współpracą z wokalistą zespołu Philem Oakey'em, muzycy postanowili realizować swoje pomysły artystyczne w nowym zespole - Heaven 17, dokooptowując do składu nowego zespołu post-punkowego wokalistę, którego doskonale znali ze wcześniejszej współpracy z The Human League, Glenna Gregory'ego.
Debiutancki album tria, Penthouse and Pavement, ukazał się we wrześniu 1981 roku. Każda z dwóch stron longplaya została oznaczona tytułem: strona A Pavement; strona B Penthouse.
Stronę Pavement otwiera singiel promujący (We Don't Need This) Fascist Groove Thang, który wywołał wiele kontrowersji przez wzgląd na swój niezwykle silnie anarchistyczny wydźwięk, co też skutkowało blokadą singla przez wpływowego DJ-a BBC znanego z konserwatywnych poglądów Mike'a Reada, przez co singiel (jak i pozostałe single z tej płyty) nie dostał się na brytyjską Top 40 listy przebojów. Nie trudno odnieść wrażenia, że Fascist Groove Thang pozostawał pod silnym wspływem poprzedniej twórczości muzyków w The Human League, jednakże kompozycja posiada wyraźnie przebojowy potencjał.
Pozostałe utwory ze strony Pavement - tytułowy Penthouse and Pavement (z gościnnym udziałem wokalistki Josie James), Play to Win i Soul Warfare utrzymane są w stylach disco lat 70, electro-funka i soulu połączonych z synth-popem, co stanowi wyraźnie poszukiwanie przez zespół własnego stylu.
Otwierający stronę Penthouse utwór Geisha Boys and Temple Girls jest już jednak powrotem do syntezatorowo-futurystycznej awangardy The Human League z Reproduction. Pozostałe utwory z tej strony, Let's All Make a Bomb, The Height of the Fighting i Song with No Name z pulsującymi rytmami archaicznie brzmiących automatów perkusyjnych utrzymane są również w konwencji synth-popu i future-popu The Human League z albumów Reproduction i Travelogue. Całość kończy We're Going to Live for a Very Long Time, już niemal perfidnie brzmiący jak The Human League nawiązując bezpośrednio do utworów Circus of Death i The Black Hit of Space.
Ostatecznie odejście Ware'a i Marsha od The Human League wyszło obu stronom na dobre; The Human League w nowym składzie nagrali hitowy album Dare, zaś debiut Heaven 17 Penthouse and Pavement, mimo bojkotu pochodzącego z niego singli, również okazał się przebojem docierając do miejsca 14. UK Albums Chart, stając się równorzędną konkurencją dla Dare. Zresztą rok 1981 obfitował w prawdziwy wysyp synthpopowych debiutów (i nie tylko debiutów), które stały się światowymi hitami; wystarczy wspomnieć chociażby m.in. Speak & Spell (Depeche Mode), Non-Stop Erotic Cabaret (Soft Cell) czy Architetcure & Morality (OMD).


A Teraz Polska - Debiutancki album założonej przez Krzysztofa Kłubo (Phobos) i Tomasza Rożka (Tom Horn - znany obecnie jako frontman synthpopowej grupy The Cuts) w 1993 roku formacji Millennium, będącej jednym z pionierów sceny techno w Polsce, której początki były wyjątkowo trudne. O ile na Zachodzie od początków lat 90, kiedy szczyt popularności osiągnął Grunge, jednocześnie za sprawą wykonawców z Detroit, Londynu i Berlina prężnie rozwijała się scena House, która śmiało konkurowała ze sceną grunge'ową; status gwiazd osiągnęły formacje U 96 i The Prodigy, istniała też scena Euro Dance. W Polsce natomiast wykonawcy spod znaku muzyki klubowej mieli zadanie wyjątkowo utrudnione, poprzez faworyzowanie przez publiczną TV i radio zespołów grających rock i styl grunge'owy, jednocześnie ignorowały one wykonawców elektronicznych, doprowadzając w ten sposób do sytuacji gdzie polską scenę taneczną reprezentowali wykonawcy muzyki chodnikowej (Disco Polo), którzy emanując kiczem, który wyjątkowo łatwo się sprzedawał, nie potrzebowali promocji w radiu i TV, żeby sprzedawać na masową skalę płyty i kasety, bijąc pod tym względem niejednokrotnie wykonawców rockowych.
Jednak fani muzyczni w Polsce potrzebowali wykonawców tanecznych nie będących jednocześnie wykonawcami disco polo, a warto przypomnieć, że gwiazdy dyskotek lat 80 - Kombi, Kapitan Nemo, Papa Dance czy Klincz - z początkiem lat 90 zawiesiły działalność, ostali się tylko Aya RL i Marek Biliński. Pierwsze lody zaczęli przełamywać tacy wykonawcy jak Top One, duet Nazar czy Tubylcy Betonu, którzy dali bodziec do powstania w Polsce sceny techno, na której pojawili się wykonawcy pokroju Jamrose (grający potem Euro Dance) Wieloryb, Marcel, LD czy wreszcie Millennium. Promocją techno i Euro Dance na rynku polskim zajmowała się wytwórnia Snake's Music, która początkowo promowała w Polsce wykonawców zachodnioeuropejskich, z czasem jednak wytwórnia sama zaczęła wyszukiwać i promować polskich wykonawców tych gatunków wydając serię składanek "Polski Power Dance". I właśnie dzięki Snake's Music w 1995 duet Millennium nagrał pierwszy w Polsce album, który w całości zawierał muzykę House A Teraz Polska.
Tytułowy utwór oparty na standardach berlińskiej sceny house, zawierający charakterystyczne symfoniczne smyczkowe akordy mogące kojarzyć się z utworem Kraftwerk Sex Object, stał się szybko pierwszym polskim przebojem techno, zaś teledysk doczekał się emisji w TV oraz wielu nagród. Wreszcie scena klubowa w Polsce dorównała scenie rockowej, zaś radio i TV zaczęły widzieć w niej spory potencjał komercyjny.
Pozostałe utwory krążka są nie mniej ciekawe od tytułowego począwszy od Ebola, który łączy folkowe śpiewy szamanów z ambientem, przypominając dokonania Aya RL i Deep Forrest z mocnym house'owym rytmem w stylu The Prodigy, z kolei Czas Jest Najprostszą Rzeczą przypomina klimaty niemieckiego tria Scooter. Intermezzo jest bodaj najlepszym numerem płyty; chłodny ambient z fortepianowymi zagrywkami, w który wkomponowany jest ciężki folkowy rytm bębnów przyśpieszający w drugiej części utworu, przeobrażając kompozycję w utwór house'owy. Cały kawałek przypomina dokonania schyłkowego Cabaret Voltaire bądź solowego Richarda H. Kirka.
Reszta albumu pozostaje pod silnym wpływem niemieckiej sceny techno-house-trance; Black Soul i Did You Love Me z kobiecymi wokalizami oraz Millennium dopełniają ezoterycznymi klimatami, zaś Nadchodzi Jego Dzień i wielowątkowy 10-minutowy Tubular są klasycznie house'owymi numerami odwołującymi się do niemieckich klimatów rodem z Das Boot U 96; 1995 będący połączeniem twardego europejskiego house'u z brzmieniami syntezatorów lat 80 odwołuje się do sytuacji politycznej w Polsce - pamiętne wybory prezydenckie Wałęsa kontra Kwaśniewski - i wsamplowany głos tego drugiego oznajmia: "Kto władzę utracił, będzie podeptany (zniszczony)" .
W utworze Septuagnita słychać wpływy twórczości Tangerine Dream i Vangelisa z lat 80 zatopione w house'owej otoczce, zaś na zakończenie otrzymujemy jedyną śpiewaną piosenkę, Killer, która jest polską przeróbką światowego hitu z 1990 roku duetu Adamski-Seal - Killer, wielokrotnie zresztą coverowany (pierwszy, najbardziej znany cover powstał już rok później w wykonaniu George'a Michaela); przebój doczekał się także i polskiego coveru, utrzymanego bardzo blisko (poza językiem tekstu) pierwowzoru. Tylko zupełnie niepotrzebnie z refrenie występuje słowo "hej", które ewidentnie tam nie pasuje.
Album A teraz Polska, z rzadkim w muzyce house ciężkim, ezoterycznym i uduchowionym klimatem, stał się sukcesem komercyjnym Millennium, który obok Nomadeusa Aya RL wyprowadził polską scenę klubową i techno z podziemia.


Rabies - piąty studyjny album kultowej industrialnej grupy Skinny Puppy wydany 21 listopada 1989, z gościnnym udziałem wokalisty i frontmana Ministry Ala Jourgensena.
Album otwiera będący połączeniem EBM-u w stylu Front 242, ciężkiego industrialnego brzmienia Front Line Assembly i metalowych sampli gitarowych utwór Rodent z wykrzyczanym wściekle tekstem.
Hexonxonx jest już całkowicie hałaśliwym rockowo-industrialnym numerem z klimatem gotyku i częściowo zniekształconym wokalem, co jest częstą cechą charakterystyczną tego albumu. W podobnym klimacie jest utrzymany również Two Time Grime.
Postpunkowy Fascist Jock Itch z ostrymi riffami gitary nawiązuje do twórczości nurtu Neue Deutsche Welle, przede wszystkim Die Krupps.
Worlock jest jednym z najbardziej niesamowitych numerów płyty, choćby z racji wykorzystania w nim sampli z utworu The Beatles Helter Skelter i głosu Charlesa Mansona. Sam kawałek jest niezwykle posępny w klimacie mrocznego synth-popu i industrialu, zaś teledysk do utworu został zakazany przez MTV.
Krótki, półtoraminutowy eksperymentalny Rain przypomina bardziej performance w stylu Throbbing Gristle.
Tin Omen jest połączeniem synthpopu i heavy metalu z ostrymi riffami gitarowymi; utwór odnosi się bezpośrednio do masakry na placu Tiananmen w 1989 roku oraz masakry w My Lai w 1968 roku i strzelaniny Kent State w roku 1970.
Rivers jest najłagodniejszym (choć i tak względnie ciężkim) synthpopowym instrumentalem z mocnym pulsem sekwencera i chłodnymi smykami z wsamplowanymi dialogami.
Choralone z gotyckim brzmieniem klawiszy i przetworzoną narracją przypomina fragment satanistycznej mszy.
Amputate jest połączeniem gotyckiej elektroniki i industrialnego pulsu, zaś przetworzony wokal sprawia wrażenie, jakby wydobywał się z samego piekła.
Album kończy 17-minutowy utwór live Spahn Dirge, niezwykle posępna, mrożąca krew w żyłach kompozycja muzycznie odwołująca się ideałów niemieckiego krautrocka początków lat 70 i twórczości grupy Faust, z licznymi przeciągłymi riffami gitarowymi połączonymi z eksperymentalną muzyką konkretną i elektroniką, posępnym i często zmieniającym rytm podkładem ciężkiej perkusji i obłąkańczym wrzaskliwym wokalem. Utwór rzecz jasna nawiązuje do historii farmy George'a Spahna, na której sekta Mansona dokonała makabrycznych zbrodni.
Ostatnio zmieniony 01 mar 2016, 1:54 przez Depeche Gristle, łącznie zmieniany 1 raz.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112561 autor: Depeche Gristle » 15 mar 2016, 0:17

Fad Gadget - Gag, 1984;
*****
Style: new wave, synth rock, synth pop, post punk, dark wave, industrial, cold wave, rock symfoniczny, noise, experimental
Obrazek


Gag - czwarty album Fada Gadgeta, który ukazał się 1 lutego 1984 roku, zaskoczył odejściem od futurystyczno-syntetycznego brzmienia, które zostało wzbogacone o szerokie zastosowanie "konwencjonalnych" instrumentów: gitary, bas, perkusję, skrzypce, nadając muzyce znacznie bardziej pro-punkowego i postpunkowego charakteru, czego świadectwem jest otwierający album utwór Ideal World, gdzie syntezatorowy podkład łączy się z agresywnymi riffami gitar i drapieżnymi wokalami Franka Toveya.
Singlowy Collapsing New People jest powrotem do bardziej syntezatorowego brzmienia - choć i tu nie brakuje mocnych riffów gitary - kawałek jest połączeniem synthpopu i rocka industrialnego zaczerpniętego ze stylu niemieckiego Einstürzende Neubauten, który był bezpośrednią inspiracją do powstania tego utworu.
Sleep jest spokojną rockową balladą będącą połączeniem elektroniki, industrialu i folku; w refrenie wokalnie Toveya wspiera Barbara Frost.
Stand Up jest przykładem bardziej pogodnego oblicza albumu, gdzie radosny synth-pop i new wave ścierają się z zimnofalowym new wave. Speak to Me to znowu połączenie new wave z industrialnym motywem przewodnim syntezatora w stylu Depeche Mode (Master and Servant) ze świetną współpracą wokalną w refrenie Toveya z Barbarą Frost.
One Man's Meat jest powrotem do stylu zaprezentowanego w utworze otwierającym album - Ideal World - elektronika wzbogacona o szerokie zastosowanie tradycyjnego rockowego instrumentarium, chociaż w One Man's Meat agresję zastępuje przebojowość utworu. W podobnym stylu utrzymany jest Ring, choć utwór emanuje spokojem i łagodnością, zarówno w muzyce, jak i w wokalu nadając piosence klimatu utworów Ultravox.
Jump, to znów powrót do synthpopowo-industrialnego charakteru z Collapsing New People i Speak to Me; wokal Toveya zmienia się tu od niezwykle łagodnego w strofie, po bardzo agresywny w refrenie.
Całość kończy Ad Nauseam, utwór o charakterystyce rocka symfonicznego połączonego z new wave, industrialem i eksperymentalizmem - zdecydowanie najlepszy numer płyty, będący idealnym jej podsumowaniem.
Gag jest ostatnim albumem wydanym pod szyldem Fad Gadget; artysta - mimo sukcesu komercyjnego - rozczarowany efektami swojej twórczości postanowił porzucić ten projekt, tworząc, począwszy od 1985 roku, wyłącznie pod własnym nazwiskiem Frak Tovey. Fad Gadget został reaktywowany w 2001 roku, dając kilka suportów przed występami Depeche Mode podczas ich światowej trasy promującej album Exciter (2001), w ten sposób Depeche Mode odwdzięczył się Fadowi za utorowanie drogi do własnej kariery na początku lat 80 (Depeche Mode suportowali wtedy Fada Gagdeta), dając szanse Fadowi Gadgetowi na przypomnienie się szerokiej publiczności. Niestety powrót Fada Gadgeta z premierowym materiałem uniemożliwiła przedwczesna śmierć Franka Toveya w 2002 roku.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112598 autor: Depeche Gristle » 22 mar 2016, 0:04

Aya RL - Change In Form, 1998;
*****
Style: electro, minimal, drum'n'bass, industrial, break beat, jungle, dubstep, cold wave, ambient, noise, experimental, synthpop, future pop, new age, neofolk, rock elektroniczny, house
Obrazek


Change in Form - ostatni album kultowego zespołu Aya RL, wydany 20 listopada 1998 roku, a poprzedzony minialbumem Wy To Ja' 98, który niemal w całości utrzymany był w stylistyce house. Tym razem Aya RL praktycznie całkowicie odchodzi od house'u i house'owego beatu, jednocześnie formacja kroczy ku nowoczesnej muzyce elektronicznej i klubowej, kierując swoje inspiracje ku brytyjskiej scenie niezależnej, choć album otwiera ciepło brzmiący utwór Plussimo, w którym słychać orientalne echa z Nomadeus (1994) i Calma (1996). Numer, nie jest pozbawiony charakterystycznej dla Aya RL przebojowości, za to łączy w sobie style electro, new age, ambient ze znaną z Nomadeusa mocną new age'ową sekcją rytmiczną. Ciekawostką jest fakt wykorzystania tego utworu w reklamie sieci komórkowej Plus.
Dalej jest już co raz bardziej awangardowo, zgodnie z najaktualniejszymi trendami na ówczesnej scenie undergroundowej, Aya RL od początku swojego istnienia, a więc od 1983 roku, udowadniała swoje głębokie i bardzo dobre rozeznanie w gatunkach muzyki elektronicznej i, jako jeden z pierwszych polskich wykonawców, wprowadzała je na polski grunt. A druga połowa lat 90, to przede wszystkim rozkwit drum and bassu - w polskich realiach względnie rzadkiego, zaś Aya RL jako pionier gatunku na polskim rynku eksperymentowała z drum and bassem już na Nomadeusie, zaś kończący minialbum Wy To Ja' 98 kawałek Danger był zapowiedzią drum'n'bassowego kierunku formacji, czego efektem jest tytułowy Change in Form w czysto drum and bassowej postaci. Innymi drum and bassowymi momentami płyty są: Next Time, Long Time Ago (z analogowym brzmieniem syntezatora w stylu lat 80) i Emulation z silnymi wpływami The Prodigy.
Rain-Rain jest połączeniem brzmień industrialnych i electro z dub-stepem, wtedy gatunkiem całkiem nowym, co uświadamia jak dobre rozeznanie w najnowszych trendach muzycznych posiadał Igor Czerniawski - w całości twórca repertuaru płyty.
Eksperymentalny, wbrew tytułowi, No Experiments, jest w klimatach dark-ambientu, electro i industrialu w stylu solowego Richarda H. Kirka (Cabaret Voltaire) z lat 90.
W Make You Fresh gościnnie wokalnie udziela się Beata Pater, choć tekst składa się jedynie z ciągle powtarzanego "Make You Fresh", wokalistka śpiewa w duecie z vocoderowym wokalem Czerniawskiego; sam utwór w całości jest w klimatach jungle.
Peak Model to klasyczne minimal-electro z silnymi wpływami Kraftwerk (Tour De France '83, Electric Cafe) i Afrika Bambaataa.
N.S.G. jest połączeniem electro-industrialu i noise w stylu Art. Of Noise. Wpływy brzmienia Art OF Noise słychać też w utworze Compower, którego sekcja rytmiczna to połączenie brak-beatu z czarnym beat-boxem (tworzeniem sekcji rytmicznej za pomocą warg) i hip-hopem.
Breath jest tu jedynym na albumie flirtem s house'em, choć sam numer nie jest house'owy; bliżej mu do dubstepu i drum'n'bassu, zawiera za to mocne wpływy brzmieniowe house'u.
Całość kończy najciekawszy utwór płyty: Kraftjoke, pierwszy od czasów "Niebieskiej" (1989) synthpopowy, choć instrumentalny numer Aya RL; radosny pastisz brzmień Kraftwerk inspirowany przede wszystkim utworem Europe Endless, choć tak na prawdę brzmiący jak dokonania... OMD z płyt History of Modern i English Electric (!), problem w tym, że te albumy miały ukazać się za grubo ponad dekadę, wygląda więc,. że Aya RL znacznie wyprzedziła szacowną brytyjską legendę synthpopu!
Warto wspomnieć, że Kraftjoke został zadedykowany przez zespół legendarnemu polskiemu DJ-owi radiowemu prezentującemu i propagującemu muzykę elektroniczną (polski John Peel?) Jerzemu Kodrowiczowi.
Change in Form mimo swojej wszechstronności, nowoczesności i nowatorstwu zarazem, nie powtórzył sukcesu albumów Nomedeus i Calma, mimo przypadającemu na ten okres ogromnemu boomowi na techno. Być może przyczyną był zbyt progresywny charakter płyty i względnie mało przystępna muzyka zawarta na niej.
Po nagraniu Change in Form Aya RL zawiesiła działalność, choć wielokrotnie wzmiankowano o możliwej reaktywacji zespołu, powrotu z nowym materiałem nie ma do dziś.
Igor Czerniawski skupił się na roli producenta muzycznego; jako producent odpowiedzialny jest za sukces Ramony Rey, z którą obecnie współpracuje.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112612 autor: Depeche Gristle » 28 mar 2016, 17:21

Cabaret Voltaire - The Drain Train & The Pressure Company, Live In Sheffield, 1991;
*****
Style: new wave, synthpop, electro-funk, industrial, cold wave, future-pop, art-rock, rock elektroniczny, rock psychodeliczny, dark wave, noise, jazz-rock, rock eksperymentalny, punkrock, krautrock
Obrazek


The Drain Train / The Pressure Company Live in Sheffield - kompilacja dwóch wydawnictw Cabaret Voltaire, wydana nakładem Mute Records w 1991 roku.
Na pierwszą część składa się nagrana w marcu 1986 roku EP-ka The Drain Train, w czasie, kiedy muzycy byli zajęci swoimi solowymi projektami, a przed wejściem do studia w celu zgrania materiału na nową płytę zespołu - Code. The Drain Train była zapowiedzią kierunku, w którym podąży Cabaret Voltaire na Code - w stronę electro-funku, który w drugiej połowie lat 80 głównie za sprawą INXS zyskał na popularności, jednocześnie sam synthpop w tym czasie zaczynał tracić na popularności.
Otwierający zatem minialbum The Drain Train utwór Shakedown (The Whole Thing) jest klasycznym numerem electro-funkowym, w którym słychać wpływy wspomnianego INXS oraz takich wykonawców jak Herbie Hancock czy Prince, choć nie brakuje też wpływów własnych; w kawałku słychać wpływy przeboju Cabaret Voltaire z płyty Micro-Phonies - James Brown (1984).
Electro-funkowa jest również następna kompozycja Menace, choć tutaj electro-funk wyraźnie połączono z industrialem.
Electro-Motive jest powrotem do formy synthpopowej, choć i tu nie brakuje nielicznych funkowych zagrywek gitary i basu, utwór jest silnie zimnofalowy, nie brakuje tu nawet future-popowych momentów, w których słychać wpływy twórczości Kraftwerk.
Na zakończenie tej części otrzymujemy dwa remixy Shakedown - electro-funkowo - industrialny, nieco w stylu Big Funk z Drinking Gasoline (Version) z dodatkowymi vocoderowymi partiami wokalnymi oraz instrumentalny (Dub), w którym występują nieliczne vocoderowe wokale. Ta wersja jest utrzymana w zdecydowanie bardziej industrialnym tonie.
Nietypową cechą wydawnictwa The Drain Train jest fakt, że wszystkie główne partie wokalne wykonuje Richard H. Kirk, który nie jest etatowym wokalistą Cabaret Voltaire.
Drugą część wydawnictwa stanowi The Pressure Company Live in Sheffield, występ live, który odbył się 19 stycznia 1982 roku, na uniwersytecie w Sheffield, tuż po odejściu z zespołu Chrisa Watsona; skład zespołu uzupełnili Nort (perkusja) i Eric Random (gitara). Co ciekawe Cabaret Voltaire zagrali pod zmienioną nazwą jako The Pressure Company w hołdzie Solidarności walczącej w ogarniętej stanem wojennym Polsce z komunistycznym totalitaryzmem. Jednocześnie fakt jednorazowej zmiany nazwy był efektem tego, iż Cabaret Voltaire nie chcieli być kojarzeni politycznie.
Zespół zaprezentował materiał z mającego wyjść dopiero w maju 1982 roku albumu 2x45. Utwory mają o wiele bardziej rockowo-awangardowy i progresywny wymiar od wersji albumowych, poczynając od War Of Nerves w wersji instrumentalnej, z o wiele ostrzejszą partią gitar i wsamplowanymi dialogami. Podobnie jest też Wait And Shuffle (tu już jest wokal), który - oprócz wyostrzonej partii gitar - dzięki dzikim partiom perkusji i wyostrzonemu basowi nabiera cech jazz-rocka.
Z kolei w Get Out Of My Face gdzie gitara i perkusja niekiedy nieco bardziej funkują, wyraźniejsza jest elektronika, choć kompozycja jest o wiele bardziej progresywna niż na 2x45. Utwór nabiera klimatu rocka elektronicznego i psychodelicznego.
Całość kończy Vitrious China z ostrymi punkrockowymi riffami gitar. Utwór ten już w bardziej elektronicznej formie będzie grany podczas koncertów Cabaret Voltaire w latach 1982-83 pod zmieniającym się tytułem, w zależności od kraju / miasta, w którym koncert był grany; np. na koncertowym albumie Hai! podsumowującym serię koncertów w Japonii, utwór zatytułowany był Walls of Kyoto, zaś w Anglii Walls of Sheffield czy Walls of Merseyside.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DigitalSWorld
Twardziel
Posty: 517
Rejestracja: 21 sie 2008, 17:41
Lokalizacja: Poland
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112614 autor: DigitalSWorld » 29 mar 2016, 11:34

Nik Kershaw
Dire Straits
Toto
Survivor
Chicago
Płyta Bieszczady... meeting with a destiny Online
https://digitalsimplyworld.bandcamp.com/

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112621 autor: Sublime » 29 mar 2016, 22:10

Robert Rich & Lustmord - Stalker

Nie jestem pewien, czy jeszcze można znaleźć coś tak kreatywnego oraz klimatycznego w nurcie dark ambient. Panowie wiedzieli, ile dźwięków potrzebują i jak je wykorzystają, dzięki czemu płyta jest bez żadnej skazy. W ewentualnych poszukiwaniach już na samym początku poprzeczka zawieszona bardzo wysoko.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112628 autor: Sublime » 31 mar 2016, 22:09

Arcane - Aphelion

Niby to produkcja z zeszłego roku, ale użyte brzmienia oraz kształty kompozycji przywołują skojarzenia z albumami Tangerine Dream z okresu "Blue Years" - problem w tym, że Paul Lawler wykorzystuje je znacznie lepiej. Nie brakuje atmosferycznych uniesień, urzekającej na swój osobliwy sposób rytmiki oraz solówek na syntezatorach, dzięki którym możemy rysować sobie różne wizje w naszych głowach.

Jedyną wadą "Aphelion" jest to, że nie został wydany na jakimkolwiek nośniku fizycznym - a wtedy odbiór całości byłby z pewnością jeszcze lepszy i bogatszy w różnego rodzaju doznania. Oczywiście pozytywne, bo w ramach Arcane na szczęście nie udało się jeszcze wydać czegoś poniżej pewnego standardu. A ten stoi na wysokim poziomie.

http://paullawler.bandcamp.com/album/aphelion
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DigitalSWorld
Twardziel
Posty: 517
Rejestracja: 21 sie 2008, 17:41
Lokalizacja: Poland
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112682 autor: DigitalSWorld » 07 kwie 2016, 19:41

ABBA :listen:
Płyta Bieszczady... meeting with a destiny Online
https://digitalsimplyworld.bandcamp.com/

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 25
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112699 autor: RadioactiveTangerine » 10 kwie 2016, 20:25

Tangerine Dream - Phaedra. Chyba wreszcie jakoś mocniej się wciągnąłem w ten album. Dawno go nie słuchałem. Zresztą od kilku miesięcy miałem przerwę w jakiejkolwiek muzyce. Recenzji nie piszę - nie mam ochoty...

Sporo SBB (zwłaszcza nowszego).
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DigitalSWorld
Twardziel
Posty: 517
Rejestracja: 21 sie 2008, 17:41
Lokalizacja: Poland
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112711 autor: DigitalSWorld » 14 kwie 2016, 10:10

Device - Hanging On A Heart Attack
SAGA - On The Loose
Płyta Bieszczady... meeting with a destiny Online
https://digitalsimplyworld.bandcamp.com/

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112732 autor: Sublime » 19 kwie 2016, 22:44

Ashra - Correlations, chyba nic dodawać nie muszę :listen:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112747 autor: Sublime » 28 kwie 2016, 19:52

Obrazek

IMO najlepsza płyta tego duetu. Słychać już na niej pewną dojrzałość w budowaniu utworów i nakładaniu brzmień.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

kraftpop
Twardziel
Posty: 732
Rejestracja: 21 mar 2009, 17:30
Lokalizacja: Stara Lubovna (SVK)
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112750 autor: kraftpop » 29 kwie 2016, 8:25

Nine Inch Nails - Hestitation Marks :handup:

Obrazek
-[Non-Stop-Werk

"Stale pracujeme na novej hudbe, nas koncept clovek-stroj stale funguje, nezastavil sa."
(RALF HÜTTER, 9.7.2014)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1704
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112751 autor: Stefan » 29 kwie 2016, 9:19

RadioactiveTangerine pisze:Tangerine Dream - Phaedra. Chyba wreszcie jakoś mocniej się wciągnąłem w ten album. Dawno go nie słuchałem.


Ja go słucham średnio raz na miesiąc, od 1982 roku, gdy kupiłem winyla :mrgreen:

....czyli wysłuchałem około 400 razy :hi:
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2016, 9:20 przez Stefan, łącznie zmieniany 1 raz.
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.
https://www.facebook.com/pages/D%C3%9CSSELDORF/267666756583471?fref=ts

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112764 autor: Depeche Gristle » 03 maja 2016, 1:05

Queen - The Works, 1984;
******
Style: new wave, hardrock, synthpop, cold wave, rock elektroniczny, synth rock, rock symfoniczny, rockabilly, blues-rock, industrial, future pop, glam rock, heavy metal
Obrazek


The Works - Po wydaniu w 1982 roku albumu Hot Space, na którym Queen wprowadzili syntezatory mieszając funk z disco, Freddy Mercury ściął włosy na krótkiego i jeża i zapuścił słynne wąsy, doprowadzając fanów Queen do rozpaczy, na zespół spadła fala krytyki. Muzycy postanowili odpocząć od siebie nawzajem przez kolejny rok i zająć się solowymi projektami.
Queen ponownie zwarli wspólne szyki w sierpniu 1983 roku, wchodząc do studia ze świeżym materiałem na jedenastą studyjną płytę The Works, jednocześnie zespół podpisał kontrakt z wytwórnią EMI.
Grupa, po sporej krytyce poprzedniego albumu, postanowiła powrócić do swoich korzeni i bardziej rockowego grania, jednakże wcale nie zamierzała rezygnować z syntezatorów, w których muzycy odkryli nieograniczone możliwości tworzenia. Co więcej, otwierający album utwór i singiel Radio Ga Ga był ewidentnym zerwaniem z rockową tradycją, jakiego nie było nawet na Hot Space. Zespół, który w do końca lat 70 opatrywał swoje albumy słynnym hasłem "No Synths", nagrał właśnie utwór, w którym - ku rozpaczy swoich ortodoksyjnych fanów - nie ma ani jednej nuty zagranej na gitarze i ani jednego uderzenia żywej perkusji!
Jednak 1984 rok był szczytem popularności synthpopu; to co wywołało rozpacz u jednych, było ukłonem wobec drugich - fanów elektronicznych brzmień.
Radio Ga Ga, którego tytuł zaczerpnięto od "pomysłów"... 3-letniego syna perkusisty zespołu Rogera Taylora, który w całości jest autorem utworu, przyciąga futurystycznym klimatem, którego nie dałoby rady osiągnąć przy użyciu gitar; chłodne melodie jak żywo przypominają klimaty zaczerpnięte z Radio - Activity i Trans-Europe Express zespołu Kraftwerk, zresztą wpływy Kraftwerk są tu wyjątkowo silne - w chłodnym brzmieniu klawiszy, mocnym industrialnym pulsie sekwencera, mechanicznym beacie automatu perkusyjnego czy wreszcie vocoderowym "Ra-dio", które nie pozostawia wątpliwości, co do muzycznych inspiracji. A wszystko ukoronowane mocnym wokalem Freddi'ego Mercury'ego. Teledysk piosenki, niczym teledysk do Trans-Europe Express osadzony został w futuryzmie z wykorzystaniem kadrów z kultowego filmu Metropolis Fritza Langa z 1927 roku, w którym kwartet porusza się futurystycznym latającym samochodem. Na koniec teledysku pojawia się napis: "Thanks To Metropolis".
Radio Ga Ga, choć obarczona sporym ryzykiem (starzy ortodoksyjni fani Queen) stała się światowym hitem (w Polsce w lutym 1984 roku, na liście przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia utwór zaliczył debiut na 4 miejscu i utrzymał się w zestawieniu następne 13 tygodni), do dziś pozostaje klasykiem zespołu obok takich standardów, jak Show Must Go On, Bohemian Rapsody czy We Are The Champions, jest najczęściej graną piosenką Queen i, co ważne, nie zatraciła autentyczności. Jedną z ciekawostek jest fakt, że początkowo Radio Ga Ga miała być solową piosenką Taylora, jednak zafascynowany synthpopem Freddie zasugerował autorowi, by utwór wszedł do repertuaru Queen, zaś reszta zespołu przychyliła się do pomysłu Freddie'go.
Żeby jednak wszystko było jasne - długo wyczekiwany album The Works, który ukazał się 27 lutego 1984 roku, miał być powrotem to hardziej rockowych brzmień, tak więc po synthpopowym otwarciu i ukłonie w stronę synthpopowych słuchaczy, musiał być i ukłon w stronę tych ortodoksyjnych rockowych fanów Queen: hardrockowy Tear It Up stylem i ciężkimi riffami gitar nawiązuje do We Will Rock You! Ta swoista retrospektywa trwa dalej: singlowy It's a Hard Life bezpośrednio nawiązuje do operowo-rockowego stylu Bohemian Rhapsody, a wielkim miłośnikiem opery był właśnie Freddie Mercury.
Man on the Prowl jest utrzymany w klasycznym stylu Rockabilly, który nie był obcy dla twórczości Queen lat 70, zaś Freddie wokalnie świetnie nawiązuje do stylu Elvisa Presleya.
Machines (or Back To Humans) jest jednym z najbardziej osobliwych utworów w twórczości Queen; to połączenie synthpopu zabarwionego twórczością Kraftwerk z przetwarzanym przez vocoder wokalem Taylora w tle i mocnym rockowym wokalem Freddie'go w połączeniu z heavy-rockowymi i blues-rockowymi ciężkimi riffami gitar.
I Want to Break Free, to obok Radio Ga Ga drugi z największych przebojów grupy, będących jej wizerunkiem. I Want to Break Free także jest utrzymany w stylistyce synthpopowej, ale już nie tak radykalnej jak Radio Ga Ga; synthpop połączony jest tu z akompaniamentem gitar. Duże kontrowersje natomiast budził teledysk, w którym muzycy są przebrani za kobiety (Freddie zachowuje swój irytujący fanów słynny wąs), w rzeczywistości była to parodia brytyjskiej telenoweli "Coronation Street".
Keep Passing the Open Windows jest połączeniem new wave, trochę w stylu Ultravox, starego operowego Qeen z lat 70 i glam rocka.
Ostatni z singli płyty Hammer to Fall jest powrotem do stylu starego Queen z początków lat 70 z ostrymi hardrockowymi riffami gitar; utwór doskonale sprawdzał się na koncertach i do dziś jest jednym ze sztandarowych pozycji grupy.
Całość kończy przepiękna akustyczna ballada z przejmującym wokalem Freddie'go Is This the World We Created...?
The Works do dziś budzi skrajnie różne opinie, może przez wzgląd, iż zespół nazbyt usilnie starał się nawiązać do własnej twórczości z lat 70, a zdaniem niektórych utwory z The Works są tylko gorszą kopią standardów z lat 70. Tak czy inaczej album okazał się światowym przebojem, osiągając drugie miejsce na liście przebojów w Wlk. Brytanii i 23 miejsce w USA.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112793 autor: Depeche Gristle » 09 maja 2016, 23:27

The Human League - Octopus, 1995;
****
Style: new wave, synthpop, future pop, electropop, cold wave, house
Obrazek


Octopus - Siódmy studyjny album The Human League, który ukazał się 27 stycznia 1995 roku, a więc w czasach, kiedy analogowe brzmienia lat 80 nie były w modzie, a nawet mile słyszane, zaś o The Human League było cicho niemal już od dekady. Co prawda zespół w 1990 roku wydał album Romantic?, ale były to czasy początków ery Grunge, House i Euro Dance, przez co archaicznie brzmiący synthpop The Human League przeszedł bez echa. W między czasie zespół rozwiązał kontrakt z wytwórnią Virgin i ograniczył skład do wokalnego trio: Philip Oakey, Joanne Catherall i Susan Ann Sulley . Od czasu wydania w 1990 roku albumu Romantic? w muzyce niewiele się zmieniło; nawet zespoły synthpopowe lat 80, które przetrwały i odniosły sukces w pierwszej połowie lat 90 - Depeche Mode, OMD czy New Order swoje oryginalne brzmienie dostosowały do wymogów muzyki lat 90, z kolei Pet Shop Boys, Yello i Cabaret Voltaire w ogóle odcięli się od stylistyki lat 80. The Human League podjął zatem ryzykowny krok nagrania albumu w całości opartego na analogowym brzmieniu. Produkcji albumu podjął się były klawiszowiec Tears for Fears Ian Stanley, zaś gościnny udział w nagraniach wzięli dwaj byli członkowie grupy w latach 80 - Jo Callis (klawisze, programowanie) i Neil Sutton (autor tekstów). Wydawcą albumu była wytwórnia Warner.
Album otwiera Tell Me When, pierwszy singiel, który nieoczekiwanie okazał się przebojem na listach muzyki tanecznej, śmiało konkurując z euro dance'ową tandetą, zaś po niemal dekadzie, The Human League przypomniał o sobie. Muzycznie Tell Me When jest chyba najbliżej do ówczesnej sceny klubowej, choć utwór przypomina bardziej początki nurtów electro-dance z przełomu lat 80 i 90, jest bliski dokonaniom Cabaret Voltaire z płyty Groovy Laidback and Nasty (1990). Piosenkę kończy krótkie interude-reprise.
These Are the Days śpiewany w duecie Philip Oakey - Susan Ann Sulley jest już oparty na klasycznej stylistyce synthpopu lat 80; kawałek przypomina dokonania s płyt Crash i Romantic?.
Za to o śpiewanym w całości przez Susan Ann Sulley One Man in My Heart nie da się nic dobrego powiedzieć, co więcej, utwór jest kompletnym nieporozumieniem, niczym nie różniącym się muzycznie od kawałków disco polo w stylu Fanatic albo Shazzy (!). Słychać tu co prawda wpływy muzyczne z Sugar Tax, najsłabszej płyty OMD, więc trochę ciężko mówić tu w kategorii pozytywu. Do słabego poziomu utworu dostosowuje się również Susan Ann Sulley, której brak umiejętności wokalnych ujawnił się już na największym przeboju grupy Don't You Want Me (1981). Fatalną decyzją było również umieszczenie One Man in My Heart jako drugiego singla, podyktowaną zapewne względami komercyjnymi i większą możliwością konkurowania na listach z euro dance'owym chłamem. One Man in My Heart powinien chyba jednak pozostać gdzieś głęboko w szufladzie z studiu nagraniowym jako demo; gniot poważnie zaniża poziom całej płyty!
Future-popowa ballada Words jest powrotem do brzmień z największego przeboju płytowego grupy - Dare! (1981). Dokładnie w takim samym tonie utrzymana jest Never Again, choć słychać tu także wpływy twórczości Vince'a Clarke'a w Yazoo i Erasure.
Filling Up with Heaven to trzeci singiel z Octopus, który w odróżnieniu od dwóch poprzednich łączących analogowe brzmienie z (w miarę) współczesnym, jest całkowitym powrotem do analogowych future-popowych brzmień z płyt Dare! i Hysteria, tak samo jest w następnym numerze - Houseful of Nothing zaśpiewanym w duecie Oakey (strofa - niemal rap) - Sulley (refren); w utworze słychać też lekkie nawiązania do albumu Travelogue (1980).
Instrumentalny John Cleese: Is He Funny? będący hołdem dla brytyjskiego geniusza czarnego humoru i komika Johna Cleese, jest połączeniem future-popu i wczesnego house lat 80.
Album kończy najlepszy numer płyty Cruel Young Lover, w którym połączono style i brzmienia The Human League lat 80 i Kraftwerk.
Octopus, mimo sukcesu na listach przebojów pochodzących z niego singli, został przyjęty bardzo chłodno. Rok 1995 to nie był okres prosperity dla stylu synthpop lat 80, która nastąpiła dopiero pod koniec lat 90. Gdyby zespół poczekał z wydaniem krążka do 1998 (w tym roku nastąpił udany powrót wielu gwiazd lat 80, w tym Modern Talking), być może osiągnąłby znacznie dalej idący sukces? Tego nie wiadomo.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 25
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112805 autor: RadioactiveTangerine » 10 maja 2016, 22:21

Właśnie skończyłem Computer World. Dzisiaj wypadają 35 urodziny tej płyty !

Z tej okazji - recenzja. :) http://pacisfear.blogspot.com/2016/05/1 ... world.html Dalej piszę, choć nie tak często jak kiedyś.
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112818 autor: Sublime » 14 maja 2016, 15:48

Tangerine Dream - TL Vol. 88 - Sarasota 1988

Trasa promująca Optical Race to IMO ostatnia z tych wartych zapoznania. Znośna selekcja materiału z płyty, całości słucha się dość dobrze, a suitka "Parabola", która wydaje mi się jedną z ostatnich naprawdę dobrych kompozycji spod szyldu TD, jest warta zapamiętania. ;)
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112843 autor: Depeche Gristle » 16 maja 2016, 18:39

NON Boyd Rice - Back To Mono, 2012;
*****
Style: rock industrialny, rock eksperymentalny, noise, musique concrète, rock elektroniczny, rock psychodeliczny, krautrock, dark wave, cold wave, new wave, synthpop, future pop, dark ambient
Obrazek


Back To Mono - Album legendarnego amerykańskiego mistrza hałasu, eksperymentatora i performera Boyda Rice'a działającego pod pseudonimem NON. Krążek ukazał się 22 października 2012 roku i, jak zapowiadał sam artysta, miał być powrotem do jego korzeni, czyli sztuki prezentowania hałasu.
Album oprócz materiału premierowego zawiera również zapisy archiwalne z lat 70. Przy nagraniu albumu artystę wspomogły zaprzyjaźnione z nim ikony Industrialu i noise, takie jak Wes Eisold czy współpracujący blisko z Throbbing Gristle, Psychic TV i Coil - Z'ev i Bryin Dall.
Album otwiera premierowa kompozycja Turn Me On, Dead Man oparta na przesterach i industrialnym hałasie, ale zawierająca jednocześnie sekcję rytmiczną i poukładaną linię melodii, których w następnych utworach już nie ma, o czym przekonuje Watusi, będący prostą linią fabrycznych zgrzytów i hałasów, bez konkretnej melodii, bez rytmu. Utwór jest archiwalnym zapisem niepublikowanej ścieżki z 1978, zremasterowanej na nowo przez Bryina Dalla w 2009 roku.
Podobna "ściana hałasu" pozbawiona melodii i rytmu prezentuje się w nagranym w słynnym filadelfijskim studio Cold Cave w 2009 roku tytułowym Back To Mono, co sanowi faktyczny powrót NON to swoich korzeni.
Psychodeliczny Seven Sermons To The Dead jest nagraniem live, pochodzącym z występu NON w Nawym Jorku w 2009 roku. I tu pojawiają się słowa - słabo słyszalna deklamacja, która jest mocno zagłuszana przez eksperymentalną elektro-akustyczną muzykę konkretną przypominającą dokonania elektronicznych eksperymentatorów lat 50 i 60 - Stockhousena czy Pierre'a Schaeffera. Do muzyki konkretnej i elektronicznych pionierów lat 50 i 60 nawiązują dwie kolejne premierowe kompozycje - Obey Your Signal Only i Man Cannot Flatter Fate; pierwsza opiera się na kolażu przeciągłych dźwięków zdehumanizowanego wycia i syntezatorowych przesterów, z których wyłania się krótka i powtarzająca się sekwencja melodii, druga zaś oparta jest na przetworzonych dźwiękach wibrującego białego szumu i trzasków.
Scream jest zapisem występu w legendarnym klubie Whiskey A Go-Go w Los Angeles w 1979, gdzie dekadę wcześniej grali The Doors, i takiej serii fabrycznych zgrzytów i hałasów, z których wyłania się pełen szaleństwa krzyk artysty ten słynny klub chyba nigdy dotąd jeszcze nie doświadczył.
Back To Mono (Live) pochodzący z występu w Nowym Jorku w 2009 roku jest łagodniejszy od wersji studyjnej, bez rozwalającej uszy kanonady zgrzytów, które występują i w wersji live, jednak są one bardziej stonowane, głośniej słychać przeciągły syk, zaś utwór bardziej utrzymany jest w klimacie muzyki konkretnej lat 50 i 60.
Turn Me On, Dead Man (Reprise) różni się za to znacznie od otwierającego album utworu o tym samum tytule; kompozycję otwiera mroczne, niemal piekielne dark-ambientowe brzmienie voice humana syntezatora, na które z czasem nachodzi brzękliwy dźwięk generatora prądu i industrialnego hałasu; brak tu jest przede wszystkim sekcji rytmicznej i namiastki popowej melodii cechującej Turn Me On, Dead Man otwierającej album. Po ustąpieniu hałasów, utwór kończy psychodeliczne pulsujące syntezatorowe interlude. Turn Me On, Dead Man (Reprise) jest najlepszym momentem płyty.
Fire Shall Come - po takiej ilości instrumentalnego eksperymentalizmu, pojawia się w końcu utwór w pełni wokalny. Kompozycja wyraźnie inspirowana twórczością Throbbing Gristle, opiera się na ciężkim, jednostajnym i posępnym rytmie automatu perkusyjnego połączonego z industrialnym zgrzytem i zniekształconymi dźwiękami syren alarmowych, a wszystko opatrzone chrypliwą deklamacją Boyda Rice'a. Utwór przypomina kawałek Throbbing Gristle - Discipline - choć jest znacznie powolniejszy i posępniejszy.
Album kończy utwór, który całkowicie wyłamuje się od całej reszty - Warm Leatherette z repertuaru The Normal, jeden z pierwszych synthpopowych brytyjskich hitów z lat 70. W interpretacji NON, oryginalny synthpop z silnym wpływem future popu i wczesnego house został zespolony z industrialem. Jak wyjaśnił Boyd Rice, Warm Leatherette była dla niego najlepszą elektroniczną popową piosenką. Oryginalnego singla kupił 15 minut przed spotkaniem z Danielem Millerem - frontmanem The Normal i założycielem wytwórni Mute Records, a to spotkanie na zawsze zmieniło jego muzyczne życie.
Album Back To Mono jest nie tylko sentymentalnym powrotem NON do własnej twórczości z lat 70, ukazaniem hałasu jako sztuki, jest także hołdem dla pionierów muzyki elektronicznej lat 50, 60 i 70.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 325
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112864 autor: Sublime » 22 maja 2016, 14:58

Obrazek

Obrazek

Czyli jak się grało kiedyś i jak się gra dziś. (w przypadku Autechre Oversteps to IMO jedna z lepszych płyt tego duetu, szczerze polecam, choć bez odpowiedniego przygotowania może odrzucić)
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 520
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112895 autor: Depeche Gristle » 29 maja 2016, 20:16

Wolfsheim - 55578 - 1987-1995, 1995;
*****
Style: neue deutsche welle, cold wave, dark wave, synthpop, gothic, rock symfoniczny, dark ambient
Obrazek


55578 - 1987 - 1995 - album kompilacyjny formacji Wolfsheim (tytuł jest kodem pocztowym grupy) zawierający materiał z dotychczas wydanych płyt i singli, uzupełniony o piosenki premierowe.
Wolfsheim jest jednym z najważniejszych syntezatorowych formacji niemieckich, obok Camouflage i De Vision powstałych w drugiej połowie lat 80, jednak w odróżnieniu od wspomnianych wykonawców, będących silnie pod wpływem twórczości Depeche Mode, Wolfsheim wypracował własny styl i brzmienie oparte na zimnej fali połączone z brzmieniami synthpopowymi, którym najbliżej jest do dokonań Clan of Xymox z dwóch pierwszych płyt (Clan of Xymox, 1985 i Medusa, 1986). Klimat piosenek Wolfsheim jest na ogół ponury, jednak pewien powiew optymizmu wnosi charakterystyczny ciepły i sentymentalny, acz nasycony melancholią wokal Petera Heppnera.
Klimat chłodnej fali, syntezatorowych pulsów i brzmień skojarzonych melancholią rodem z dwóch pierwszych płyt Clan of Xymox potwierdza utwór otwierający album Elias.
Jeszcze większe skojarzenia z klimatami dwóch pierwszych płyt Clan of Xymox przynoszą utrzymane w szybszym tempie zimnofalowo-synthpopowe Anybody's Window (909 Remix), It's Not Too Late (Don't Sorrow - Long Version), The Sparrows and the Nightingales (Long Version), Ruby, Don't Take Your Love to Town i A Look into Your Heart (Different Version). Z kolei w Lovesong (Club Mix) i Where Greed Talks trudno nie zauważyć wpływów Depeche Mode.
Now I Fall przypomina nieco dokonania De Vision, zaś jednym z najciekawszych kawałków jest zagrana akustycznie (z niewielką domieszką elektroniki) symfoniczna ballada Youth & Greed.
Jedynym w pełni pogodnym numerem jest Real będący połączeniem zimnej fali i analogowego brzmienia w stylu Vince'a Clarke'a.
Ale być może najlepszym momentem płyty jest zimnofalowo-gotycka ballada Annie (Early Version) w mrocznym klimacie.
Całość kończy nietypowy jak na Wolfsheim dark-ambientowy instrumental Circles z zagrywkami akustycznej gitary, pianina i saksofonu.
Album 55578 przyniósł duetowi sporą popularność, czyniąc Wolfsheim w tamtym czasie najważniejszą niemiecką formacją synthpopową i jedną z najważniejszych na świecie.
Zresztą twórczość Wolfsheim o lata świetlne przewyższa dokonania kuzynostwa z Camouflage i De Vision, dlatego wielką stratą było zakończenie działalności (wskutek nieporozumień między muzykami) Wolfsheim w 2008 roku.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia