Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 523
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112895 autor: Depeche Gristle » 29 maja 2016, 20:16

Ostatni post z poprzedniej strony:

Wolfsheim - 55578 - 1987-1995, 1995;
*****
Style: neue deutsche welle, cold wave, dark wave, synthpop, gothic, rock symfoniczny, dark ambient
Obrazek


55578 - 1987 - 1995 - album kompilacyjny formacji Wolfsheim (tytuł jest kodem pocztowym grupy) zawierający materiał z dotychczas wydanych płyt i singli, uzupełniony o piosenki premierowe.
Wolfsheim jest jednym z najważniejszych syntezatorowych formacji niemieckich, obok Camouflage i De Vision powstałych w drugiej połowie lat 80, jednak w odróżnieniu od wspomnianych wykonawców, będących silnie pod wpływem twórczości Depeche Mode, Wolfsheim wypracował własny styl i brzmienie oparte na zimnej fali połączone z brzmieniami synthpopowymi, którym najbliżej jest do dokonań Clan of Xymox z dwóch pierwszych płyt (Clan of Xymox, 1985 i Medusa, 1986). Klimat piosenek Wolfsheim jest na ogół ponury, jednak pewien powiew optymizmu wnosi charakterystyczny ciepły i sentymentalny, acz nasycony melancholią wokal Petera Heppnera.
Klimat chłodnej fali, syntezatorowych pulsów i brzmień skojarzonych melancholią rodem z dwóch pierwszych płyt Clan of Xymox potwierdza utwór otwierający album Elias.
Jeszcze większe skojarzenia z klimatami dwóch pierwszych płyt Clan of Xymox przynoszą utrzymane w szybszym tempie zimnofalowo-synthpopowe Anybody's Window (909 Remix), It's Not Too Late (Don't Sorrow - Long Version), The Sparrows and the Nightingales (Long Version), Ruby, Don't Take Your Love to Town i A Look into Your Heart (Different Version). Z kolei w Lovesong (Club Mix) i Where Greed Talks trudno nie zauważyć wpływów Depeche Mode.
Now I Fall przypomina nieco dokonania De Vision, zaś jednym z najciekawszych kawałków jest zagrana akustycznie (z niewielką domieszką elektroniki) symfoniczna ballada Youth & Greed.
Jedynym w pełni pogodnym numerem jest Real będący połączeniem zimnej fali i analogowego brzmienia w stylu Vince'a Clarke'a.
Ale być może najlepszym momentem płyty jest zimnofalowo-gotycka ballada Annie (Early Version) w mrocznym klimacie.
Całość kończy nietypowy jak na Wolfsheim dark-ambientowy instrumental Circles z zagrywkami akustycznej gitary, pianina i saksofonu.
Album 55578 przyniósł duetowi sporą popularność, czyniąc Wolfsheim w tamtym czasie najważniejszą niemiecką formacją synthpopową i jedną z najważniejszych na świecie.
Zresztą twórczość Wolfsheim o lata świetlne przewyższa dokonania kuzynostwa z Camouflage i De Vision, dlatego wielką stratą było zakończenie działalności (wskutek nieporozumień między muzykami) Wolfsheim w 2008 roku.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1710
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #112906 autor: Stefan » 02 cze 2016, 11:19

VISAGE: Visage

Obrazek

Orchestral Manouvers in The dark

Obrazek
Ostatnio zmieniony 02 cze 2016, 11:24 przez Stefan, łącznie zmieniany 2 razy.
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.
https://www.facebook.com/pages/D%C3%9CSSELDORF/267666756583471?fref=ts

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 358
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112924 autor: Sublime » 06 cze 2016, 21:42

Obrazek

Odsłuchuję dzisiaj drugą część tego nagrania - od części czwartej. Mimo słabszej jakości słucha się świetnie, bo i panowie mają jakiś pomysł na granie.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

asik76
Stary wyga
Posty: 212
Rejestracja: 15 paź 2006, 18:34
Lokalizacja: POLSKA
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #112936 autor: asik76 » 09 cze 2016, 21:09

A ja mielę kolejny CBL. Kapitalny jest ten wegiel.

Obrazek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 358
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #112945 autor: Sublime » 11 cze 2016, 16:06

IMO trochę szkoda, że CBL poza składankami tego typu coraz rzadziej wydaje coś całkowicie nowego (vide rewelacyjny soundtrack "Refuge"), ale to nadal niezłe propozycje. ;)
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 26
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113003 autor: RadioactiveTangerine » 16 cze 2016, 5:31

Różne rzeczy różnych wykonawców. W tym np. Phaedra 2005 czy soundtrack Legend autorstwa TD. Odkryłem ostatnio Clan of Xymox (znajoma z zagranicy mi poleciła) i dość często tego słucham. Coraz rzadziej pojawia się u mnie SBB i Beatlesi. Cóż, prawo fazy w muzyce działa - raz to a raz tamto. ;)
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

asik76
Stary wyga
Posty: 212
Rejestracja: 15 paź 2006, 18:34
Lokalizacja: POLSKA
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113014 autor: asik76 » 17 cze 2016, 23:11

Jeśli nie słuchaliście tego szanowni koledzy to polecam.
Pyramid Peak - The Cave, rok 2010

Obrazek

Generalnie PP jeśli o mnie chodzi- lubię:)

No i jeszcze drugie:
Artysta z Bułgarii : Man of No Ego- Blinkers Removed, bardzo nastrojowe klimaty :listen:
Stara lisica poleca 8)

Obrazek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 358
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113028 autor: Sublime » 20 cze 2016, 20:31

Jean Michel Jarre - Live Pekin 1981 (Radio Broadcast)

To nagranie brzmi jak sen w przypadku całej kariery JMJ. Wersje utworów praktycznie niespotykane, pewna doza spontaniczności, wyczuwalna ewolucja brzmienia (szczególne w drugiej części Oxygene). Idealna odtrutka na ostatnie muzyczne potworki tego artysty - daje nadzieję, że skoro dało się wtedy, to i da się dziś. Choć niekoniecznie już spod rąk samego Jean Michela.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 523
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113031 autor: Depeche Gristle » 20 cze 2016, 22:39

Throbbing Gristle - Rafters, Psychic Rally (live), 1980;
******
Style: rock industrialny, rock eksperymentalny, rock psychodeliczny, noise, rock elektroniczny, cold wave, dark wave, musique concrète, krautrock, new wave, dark ambient, house
Obrazek


Rafters Psychic Rally- Nieoficjalne wydawnictwo Throbbing Gristle, bowiem materiał ten oficjalnie został wydany jedynie na winylu w limitowanej ilości 1000 sztuk w 1981 roku. Wznowienie CD jest surową kopią winylowego zapisu koncertu Throbbing Gristle, który miał miejsce 4 grudnia 1980 roku w klubie Rafters w Manchesterze.
Album otwiera krótka introdukcja-narracja Genesisa P- Orridge'a, satanistycznego kaznodziei Illuminated 666, zaś następny króciutki jednominutowy eksperymentalny utwór Betrayed jest zapowiedzią surowych i hałaśliwych brzmień w kolejnych utworach, co ewidentnie słychać w Womb Of Corruption, w kakofonii syntezatorowych fabryczno-industrialnych hałasów łączonych z ostrymi riffami gitary i wrzaskami Genesisa, z kolei skrócony względem studyjnego oryginału do ośmiu minut Very Friendly, utrzymany w podobnym tonie, dzięki ponuremu pulsowi sekwencera, zyskuje bardziej psychodeliczny wymiar. Ów ponury klimat przygnębienia nie zmienia się również w Playground (w tym miejscu tracklista na płycie podaje nieprawdziwą kolejność utworów), kompozycja, tak samo jak wcześniejsze, jest połączeniem hałaśliwego industrialu, rocka eksperymentalnego, psychodelicznego i krautrocka z depresyjną częściowo śpiewaną narracją Genesisa.
Something Come Over Me jest o wiele bardziej industrialna od wersji studyjnej, choć oparta na tym samym syntezatorowym pulsie, zawiera wszechobecne zgrzyty, zaś wokal jest o wiele bardziej krzykliwy.
Playground (Reprise) jest powrotem do formuły zgrzytu i hałasu osadzonej jednak w proto-house'owym beacie automatu perkusyjnego.
Auschwitz swoim arcymrocznym klimatem perfekcyjnie dokumentuje obraz tortur i śmierci w hitlerowskim obozie koncentracyjnym; utwór wypełniają dark-ambientowe dźwięki voice humana uzupełnione o trzaski, zgrzyty i dramatyczne przeciągłe brzmienie trąbki.
Devil's Gateway jest połączeniem industrialnych hałasów z solówkami gitary basowej i riffami gitary prowadzącej. Utwory Auschwitz i Devil's Gateway zostały wydane w serii Throbbing Gristle Live (vol 4).
W utworze Hastings industrialno-gitarowe zgrzyty połączono z hipnotycznym i posępnym rytmem automatu perkusyjnego.
Występ kończy anarchistyczny wykrzyczany standard zespołu - Discipline, który ukazał się również jako bonus track do kompaktowego wznowienia albumu Throbbing Gristle - 20 Jazz Funk Greats (1979).
Niewątpliwie wydawnictwo Rafters Psychic Rally jest jednym z najbardziej łakomych kąsków nie tylko dla fanów Throbbing Gristle, ale i miłośników grania eksperymentalnego i dźwięków noise.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 26
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113043 autor: RadioactiveTangerine » 23 cze 2016, 21:37

Ja ostatnio od czasu do czasu Clan of Xymox. Na razie jestem po "Phoenix" z 1991 roku. Nawet zrecenzowałem ich debiutancki album na blogu: http://pacisfear.blogspot.com/2016/06/1 ... -nowe.html .

Dzisiaj się bawiłem przy "Valentine Wheels" TD. Przyjemna koncertówka. Taka do posłuchania.
Ostatnio też słuchałem TEE Kraftwerk.

Poza CoX nie wychodzę ze swojego dotychczasowego kręgu zainteresowań muzycznych, choć planowałem np. posłuchać nieco jazzu (wpadło mi w ucho Kind Of Blue Davisa i jego 1sza płyta bodajże z wczesnych lat 50-tych). Nawet planowałem zrecenzować wspomniany Kind Of Blue. :)
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1710
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113048 autor: Stefan » 24 cze 2016, 9:40

"Kind of Blue" to brama wjazdowa do MD i Jazzu w ogóle. Kolejne w kolejce Davisy to:
"Someday My Prince Will Come"
"Sketches of Spain"
"Bitches Brew"
"In a Silent Way"

A z jazzu to:
"Time Out" Dave Brubeck Quartet
"Blue Train" John Coltraine
"Heavy Weather" Weather Report
"Astigmatic" Krzysztof Komeda
"Bazaar" Jerzy Milian
"Reminiscencje" Mieczysław kosz

Polecam !
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.

https://www.facebook.com/pages/D%C3%9CSSELDORF/267666756583471?fref=ts

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 523
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113066 autor: Depeche Gristle » 28 cze 2016, 0:09

Jarre - Magnetic Fields, 1981;
*****
Style: synthpop, rock elektroniczny, future pop, industrial, minimal, electro, cold wave, experimental, musique concrète, krautrock, bossa nova
Obrazek


Magnetic Fields - album Jeana Michela Jarre’a, który na rynku ukazał się 22 maja 1981 roku, tym samym album otwiera dekadę lat 80 w twórczości artysty, choć de facto jest kontynuacją kosmicznych klimatów rozpoczętych na Oxygene (1976) i kontynuowanych na Équinoxe (1978).
Oryginalne elektroniczne instrumentarium z lat 70 zostaje wzbogacone o supernowoczesny (wówczas) syntezator i sekwencer Fairlight CMI, którego możliwości zostały tu szczególnie uwypuklone poprzez niespotykany dotąd u Jarre'a, niekiedy bardzo industrialny charakter muzyki. Inspiracją dla Jeana Michela była twórczość Andy'ego Warhola, zaś francuski tytuł płyty Les Chants Magnétiques był swoistą grą słów: les chants magnétiques = "śpiewy magnetyczne" / les champs magnétiques = "pola magnetyczne" fonetycznie brzmiące w języku francuskim identycznie.
Ponadto Magnetic Fields jest jedynym albumem wydanym przez artystę pod skróconym szyldem "Jarre" - bez wymienienia jego dwóch imion - Jean-Michel.
Album rozpoczyna trójczęściowa 18-minutowa suita Magnetic Fields (Part I) pozostająca w klimatach z dwóch poprzednich płyt Jarre’a; w pierwszej części dominują sekwencerowe pulsy połączone z ambientem i kosmicznym cold-wave rodem z Oxygene. Druga część ma charakter bardziej eksperymentalny, przypominający nieco kosmiczno-psychodeliczne klimaty Tangerine Dream z płyt Phaedra (1974), Rubycon (1975) i Tangram (1980); pojawia się tu przetworzony przez vocoder głos Jarre’a, oraz wplecione sample z dialogami; w końcu utwór przechodzi w strukturę niemal symfoniczną uzupełnioną o dźwięki znane z Oxygene. Dość niespodziewanie i gwałtownie kompozycja przechodzi w część trzecią - szybką i energetyzującą łączącą mocny puls sekwencera z chwytliwą synthpopową melodią. Ta część przypomina z kolei synthpopowe klimaty z Équinoxe, choć całość utworu kończy krótkie spokojne analogowe interlude.
Magnetic Fields (Part II) jest największym hitem tej płyty i jednym z największych, klasycznych już przebojów w dorobku Jeana Michela Jarre’a. Utwór jest typowo synthpopowy z chwytliwą future-popową melodią wplecioną w szybki rytm przypominający przetworzony stukot kół pociągu, schemat wyjęty z przeboju Kraftwerk - Trans-Europe Express (1977), z tym że w o wiele szybszym tempie. Zresztą odgłos przejeżdżającego pociągu (już nieprzetworzony) jest elementem łączącym przebojowy Magnetic Fields (Part II) z całkowicie eksperymentalnym Magnetic Fields (Part III) odwołującym się do wczesnej elektroniki z przełomu lat 60 i 70 spod znaku Morta Garsona i Beaver and Krause, niemieckich twórców krautrockowych, takich jak Neu! i Cluster czy brytyjskiej psychodelii lat 60 i industrialu lat 70, a wszystko w duchu Stockhousena, Johna Cage'a, Pierre'a Schaeffera, Joe Meeka i wielu innych pionierów muzyki elektronicznej.
Magnetic Fields (Part IV) jest powrotem do synthpopowego stylu połączonego z mocnym industrialnym pulsem sekwencera. Kompozycja jest zapowiedzią nurtów House i EBM oraz przyszłej twórczości Jeana Michela Jarre’a na następnych albumach, choć klimat z Oxygene jest tu ciągle żywy i wyraźny. Utwór kończy interlude z motywem zatrzymującego się pociągu, z którego wysiadają ludzie, zaś zamknięcie drzwi wagonu definitywnie kończy ścieżkę.
Kończący album Magnetic Fields (Part V), podobnie jak w przypadku ostatniego kawałka z albumu Oxygene (Oxygene part VI) jest pogodną tropikalną kompozycją, tym razem w hawajskich klimatach w rytmie bossa-novy automatu perkusyjnego. Kawałek przypomina muzykę z futurystycznych gierek komputerowych na Commodore 64 i Atari.
Magnetic Fields jest jednym z największych przebojów płytowych w dyskografii Jeana Michela Jarre’a, jest też ostatnim albumem z kosmicznej trylogii Oxygene-Équinoxe-Magnetic Fields. To jedna z najważniejszych pozycji w historii muzyki elektronicznej, rocka i dekady lat 80 w ogóle.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

tommsonn
Stary wyga
Posty: 361
Rejestracja: 21 sie 2008, 12:35
Lokalizacja: WMG
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113068 autor: tommsonn » 28 cze 2016, 8:07

Depeche Gristle pisze:Ponadto Magnetic Fields jest jedynym albumem wydanym przez artystę pod skróconym szyldem "Jarre" - bez wymienienia jego dwóch imion - Jean-Michel.


Chyba jeszcze "Geometry of Love" ma na okładce jedynie napis "Project by Jarre".
TomekS

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

DigitalSWorld
Twardziel
Posty: 527
Rejestracja: 21 sie 2008, 17:41
Lokalizacja: Poland
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113074 autor: DigitalSWorld » 29 cze 2016, 13:03

Vangelis - Antarctica
Muzyka
https://digitalsimplyworld.bandcamp.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 358
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113174 autor: Sublime » 24 lip 2016, 0:32

Tangerine Tree - Vol. 70 - Bristol 1990

Ostatni etap dobijania Tangerine Dream dobiegł końca - nagranie z koncertu z Bristolu, na którym po raz ostatni w szeregach zespołu wystąpił Paul Haslinger. Mimo mojej niechęci do wielu utworów powstałych w tamtym okresie całość brzmi dość równo i przyjemnie. Pojawiają się odniesienia do starszych soundtracków zespołu, jest wspomnienie Le Parc i szereg utworów z lat 1988-1990. Ostatnim utworem zagranym przez zespół było niesamowite The Back Of Beyond - IMO najlepsza z kompozycji powstałych wtedy, która niestety wylądowała po latach na reedycji Melrose, na której to przerobiono utwory z podstawowego składu płyty.

Krótko mówiąc, bootleg warty zapamiętanie - równie dobrze nagrany, jak ten z Berlina z 1987 roku, gdzie po raz ostatni w zespole wystąpił Franke.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 26
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113175 autor: RadioactiveTangerine » 25 lip 2016, 18:35

Tour De France (Soundtracks) Kraftwerk. Pisałem recenzję. Prawdopodobnie ostatnia bo już nie mam ochoty do pisania :(

http://pacisfear.blogspot.com/2016/07/2 ... odroz.html
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113191 autor: fantomasz » 30 lip 2016, 20:24

RadioactiveTangerine pisze:Tour De France (Soundtracks) Kraftwerk. Pisałem recenzję. Prawdopodobnie ostatnia bo już nie mam ochoty do pisania :(

http://pacisfear.blogspot.com/2016/07/2 ... odroz.html

A ja tę notkę przeczytałem z zainteresowaniem Podobała mi się.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 26
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113192 autor: RadioactiveTangerine » 30 lip 2016, 21:55

Dziękuję :) Powoli kończę z blogowaniem bo mi się materiał skończył. Niestety, trzeba dodać. Z TD wyrosłem (chyba).
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 358
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113263 autor: Sublime » 30 sie 2016, 14:15

Obrazek

Porcupine Tree - Stupid Dream

Progrock oczami Stevena Wilsona i spółki. Dopiero zagłębiam się w dyskografię PT, ale coś mi się wydaje, że zespół stać na coś więcej niż na to, co zaprezentowali na tej akurat płycie. Choć pierwszy utwór, "Even Less", to rockowa produkcja najwyższych lotów.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 523
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113319 autor: Depeche Gristle » 13 wrz 2016, 23:33

Jean Michel Jarre - Zoolook, 1984;
*****
Style: synthpop, future pop, ambient, cold wave, industrial, new age, neofolk, house, experimental, minimal, jazz
Obrazek


Zoolook - wydany w 1984 roku album Jeana Michela Jarre’a, na którym mistrz elektronicznego brzmienia postanowił zmienić dotychczasową koncepcję swojej twórczości; po pierwsze - zaprosił do współtworzenia swojego albumu innych muzyków, w tym Adriana Belewa (King Crimson), Marcusa Millera będącego członkiem zespołu Milesa Davisa czy znaną wokalistkę Laurie Anderson. Po drugie - dotąd oparta na muzyce czysto instrumentalnej twórczość Jarre'a została wzbogacona o wokalizę wspomnianej Laurie Anderson. Po trzecie, artysta zdecydowanie zrywa z kosmicznym klimatem rezygnując jednocześnie z koncepcji "jednej suity" pod jednym tytułem, stawiając na klimaty etniczne, wykorzystując na szeroką skalę motywy mowy ludzkiej jako dodatkowego instrumentu muzycznego, z czym nieśmiało eksperymentował już Kraftwerk na singlu Tour De France (1983), a po ogromnym sukcesie albumu Zoolook w 1984 roku, także Kraftwerk podchwycił pomysł szerokiego wykorzystania sampli ludzkich głosów jako instrumentu muzycznego na albumie Electric Cafe (1986).
Album otwiera 12-minutowa ambientowa suita Ethnicolor ze swobodnym wykorzystaniem motywów etnicznych, sampli ludzkiego głosu i mowy.
Utwór ma swoje etapy; poczynając od chłodnego, pełnego napięcia i niekiedy orkiestrowego charakteru ambientu, przechodzącego z czasem w kulminacyjnym momencie w styl new age'owy przypominający dokonania Tangerine Dream z lat 80, z przyśpieszającym rytmem, który oprócz tradycyjnej sekcji perkusyjnej, tworzą przetworzone ludzkie głosy.
Podobnie ambientowo rozpoczyna się Diva, gdzie oprócz sampli ludzkich głosów pojawia się między innymi dźwięk kapiącej wody i przede wszystkim udziwniona narracja Laurie Anderson. Utwór z czasem nabiera tempa i typowo synthpopowego charakteru z mocną house'ową zagrywką. Utwór ten pojawił się na nagranym w 1983 roku, zniszczonym i nigdy nie wydanym publicznie albumie Music for Supermarkets jako Music for Supermarkets Part VI.
Tytułowy Zoolook jest już klasycznie future-popowym synthpopowym numerem, w którym przetworzone sample ludzkiego głosu współtworzą sekcję rytmiczną oraz prowadzą niezwykle przebojową future-popową melodię.
Bardziej eksperymentalny Wooloomooloo nawiązuje do muzyki elektronicznej z przełomu lat 60 i 70, choć wypełniony jest kolażami dźwiękowymi rodem z muzyki konkretnej, przetworzonymi syntezatorowo dzwonkami, zaś całość dopełniają sample ludzkich wokaliz i przetworzonej mowy.
W Zoolookologie podobnie jak w Zoolook, przebojową future popową melodię prowadzą przetworzone ludzkie głosy, choć już sekcja rytmiczna wyraźnie opiera się na elektronice, mocnym rytmie automatu perkusyjnego, pulsie sekwencera i industrialnym brzmieniu kojarzącym się niekiedy z twórczością The Art Of Noise.
Odskocznią od klimatu całego albumu jest niewątpliwie pochodzący z Music for Supermarkets (jako Music for Supermarkets Part IV) Blah Blah Cafe - klasycznie house'owo-industrialny numer, w którym próżno szukać też klimatów etnicznych czy dźwięków ludzkiej mowy, chociaż nieprzerwanie cały utwór prowadzi przetworzona przez vocoder w stylu Kraftwerk i zniekształcona szybka melodyjna narracja. Dość nieoczekiwanie pojawiają się tu jazzowe motywy saksofonu.
Album kończy, tak samo jak zaczyna, ambientowo-etniczny klimat Ethnicolor II z cichym utrzymującym napięcie orkiestrowym brzmieniem wiolonczeli, rytmami afrykańskimi w tle i przetworzonymi samplami ludzkiej mowy i ludowych śpiewów. Zarówno na początku utworu, jak i w jego finale słychać odgłosy dobiegające gdzieś z holu dworca kolejowego bądź lotniska.
Chociaż z sukcesami muzykę elektroniczną z etniczną łączył Malcolm Mclaren (album Duck Rock, 1983), właśnie Zoolook był przełomem, który rozpoczął koniunkturę na tego typu muzykę, która popularność zyskała w latach 80 i 90, a i współcześni wykonawcy sięgają po ten styl z powodzeniem.
Niewątpliwie Zoolook wywarł wpływ także i na wielkich twórców muzyki elektronicznej pokroju Kraftwerk, Cabaret Voltaire, a w Polsce na Grzegorza Ciechowskiego i Aya RL.
Do dziś album Zoolook, w którym wykorzystano sample ludzkiej mowy w ponad dwudziestu językach, jest uważany za jeden z największych w dokonaniu Jeana Michela Jarre'a, single pochodzące z niego - Zoolook i Zoolookologie - stały się przebojami.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113322 autor: fantomasz » 14 wrz 2016, 21:15

ZOOLOOK - zdecydowanie najlepsze dzieło JMJ. Znakomity album.
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia