Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Re: Czego teraz słuchacie

Post #113322 autor: fantomasz » 14 wrz 2016, 21:15

Ostatni post z poprzedniej strony:

ZOOLOOK - zdecydowanie najlepsze dzieło JMJ. Znakomity album.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 533
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113339 autor: Depeche Gristle » 20 wrz 2016, 0:26

Dla mnie najlepszymi albumami JMJ (zasługującymi na sześć gwiazdek) są Oxygene i Equinoxe, ale Zoolook plasuje się zaraz za nimi :)
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113341 autor: Sublime » 20 wrz 2016, 16:22

Oj tak, pierwsze poważne propozycje JMJ były i są ostatecznie tymi propozycjami najwyższej próby. ;)
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113403 autor: Sublime » 04 paź 2016, 18:59

Obrazek

David Bowie - Blackstar

Bowie pożegnał się z nami płytą wybitną, dopracowaną w każdym calu. Jedna z faworytek 2016 roku.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 860
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113404 autor: PM7 » 04 paź 2016, 22:47

Oczywiście nie mogło się przy jej okazji obejść bez oskarżeń o satanizm itd.

Tytułowy Blackstar odczytuję jako manifest antyideologiczny z akcentem na krytykę monoteizmów bliskowschodnich, zwłaszcza w kontekście poprzedniego "The next day" gdzie padają słowa
"They know God exists for the Devil told them so"

Ogólnie co do płyty: Bowie do końca utrzymał poziom i chwała za to. Uważam nawet że jego muzyka z czasem stawała się coraz lepsza. Bowie jako muzyk i jako artysta nie że się nie staczał ale także z czasem się rozwijał, tworząc coraz lepsze kompozycje i stając się coraz lepszym wykonawcą.
Pomimo tego że, jak sam określił, "narkotyki zrobiły mu z mózgu ser szwajcarski", są podstawy by sądzić że był inteligentnym facetem i miał sporą wiedzę o świecie. Niektórych jego wczesnych piosenek dzisiaj ciężko mi słuchać, ale wiele jest utworów które cenię i do których wracam z przyjemnością. Nie waham się nazwać Davida Bowiego artystą, szanuję go i do jego muzyki będę wracał i ją polecał.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113412 autor: Sublime » 05 paź 2016, 19:06

Kwestie ukrytych przekazów w muzyce czy tekstach zawsze traktuję z przymrużeniem oka. Nie jestem przekonany, że Bowie i Tony Visconti w swoim dojrzałym wieku byliby skłonni do takich przemyśleń, ale tego już się w 100% nigdy nie dowiemy.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

seth
Stary wyga
Posty: 296
Rejestracja: 02 kwie 2006, 18:19
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113413 autor: seth » 05 paź 2016, 21:06

Obrazek

A ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony nowym albumem Marillion - F.E.A.R Płyta od kilku dni nie opuszcza odtwarzacza :listen:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 860
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113414 autor: PM7 » 05 paź 2016, 22:56

Sublime pisze:Kwestie ukrytych przekazów w muzyce czy tekstach zawsze traktuję z przymrużeniem oka. Nie jestem przekonany, że Bowie i Tony Visconti w swoim dojrzałym wieku byliby skłonni do takich przemyśleń, ale tego już się w 100% nigdy nie dowiemy.


Nie badałem tej postaci, więc może patrzę na to w niewłaściwy sposób, niemniej to nie są pierwsze jego piosenki w których znajduję mniej lub bardziej spójny przekaz. "China girl" z teledyskiem, zawiera spójny zestaw odniesień do historii historii politycznej Chin, a w teledysku do Let's dance mamy przecież jawną krytykę cywilizacji.
Moim zdaniem żadnego ukrytego przekazu nie ma, cały przekaz jest na pierwszym planie, zarówno w "The Next Day" , jak i w "Blackstar": w teledysku mamy zachowania przypisywane opętaniu i odniesienie do ukrzyżowania.

A co w tekście?

Something happened on the day he died
Spirit rose a metre then stepped aside
Somebody else took his place, and bravely cried
(I'm a blackstar, I'm a blackstar)

Co my tu mamy? Ktoś umiera, ktoś inny zajmuje jego miejsce i oznajmia że jest Czarną Gwiazdą (czyli zapewne czymś potężnym, na niebie i w dodatku niewidzialnym), na teledysku Bowie trzyma książkę z tym symbolem w charakterystycznej pozie- typowej głosicieli kilku różnych ideologii.

How many times does an angel fall?
How many people lie instead of talking tall?
He trod on sacred ground, he cried loud into the crowd

(I'm a blackstar, I'm a blackstar, I'm not a gangster)

Upadający anioł- być może ktoś z dobrymi intencjami, kto jednak popełnił błąd.
Odniesienie do kłamstwa i do świętego miejsca/tematu.

I can't answer why (I'm a blackstar)
Just go with me (I'm not a filmstar)
I'm-a take you home (I'm a blackstar)

"Nie mogę odpowiedzieć dlaczego. Po prostu chodźcie za mną. Zaprowadzę was do domu.
"
To mógłby powiedzieć prorok albo polityk. I mówili, wiele razy.

To oczywiście tylko moja interpretacja, pewnie niekompletna, jednak jest dla mnie mało wiarygodne, żeby facet czyniący celne aluzje do historii politycznej i rewidujący w życiu swoje podejście do religii, użył takiego zestawu symboli i słów przez przypadek. Zbyt spójny ten "chaos".
Uważam że w różnych piosenkach i teledyskach Bowie odnosił się do porażek cywilizacyjnych, niewolnictwa, komunizmu, nazizmu, imperializmu, teorii rasowych itp.
W "The next day" w jawny sposób atakuje kler.
W "Blackstar" widzę wszystkie te tematy zebrane w jedną całość.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113420 autor: Sublime » 06 paź 2016, 17:16

Z tej strony taka interpretacja wydaje się całkiem logiczna i dość trafna. Zresztą często Bowie dosłownie zwracał uwagę na to, jak powinno się traktować jego teksty. Ukrytych przekazów nie ma co szukać, natomiast wielu odniesień do popularnych w danych czasach zagadnień czy jakichś instytucji.

"Blackstar" to swoiste podsumowanie całej kariery Bowie'go, w którym nie brakuje miejsca na swoisty testament związany ze swoimi przekonaniami. DB musiał być świadomy tego, że jego czas już nadszedł, stąd też pewnie wiele lirycznych oskarżeń wobec kleru czy innych religii.

To pięknie, jak wciąż Bowie potrafi wzmagać pewne nowe odczucia względem swojego muzycznego dorobku.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

asik76
Stary wyga
Posty: 212
Rejestracja: 15 paź 2006, 18:34
Lokalizacja: POLSKA
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113426 autor: asik76 » 06 paź 2016, 22:11

A ja słucham kolejny raz bułgarski projekt muzyczny- Man of No Ego- "Blinkers removed"- kapitalna muzyka dla mnie, a słucham już ponad 22 lata różnej elektroniki :)
Polecam szanownym Koleżankom i Kolegom

Jak podają autorzy jest to muzyka w częstotliwości 432 hz ,
http://muzyka.onet.pl/jazz/leszek-mozdz ... iemi/0krw2
https://ask.audio/articles/music-theory ... om-fiction

i wiele innych ciekwaych rzeczy o 432 hz.



Na moje fale mózgowe działa to wyśmienicie, :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 533
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113473 autor: Depeche Gristle » 17 paź 2016, 23:59

New Order - Technique, 1989:
*****
Style: new wave, synthpop, postpunk, cold wave, brit-pop, house
Obrazek


Technique - piąty studyjny album New Order, na który od czasu Brotherhood czekać trzeba było przeszło trzy lata, nagrywany był w 1988 roku na Ibizie, słynącej ze wszechobecnego słońca, imprez, seksu, i narkotyków, od których wcale nie stronili wówczas muzycy zespołu (małżeństwo Bernarda Sumnera i tak właśnie dogorywało), odzwierciedlenie tego wszystkiego można dostrzec na płycie, która premierę miała 30 stycznia 1989 roku.
Końcówka lat 80 była czasem odwrotu od synthpopu; niedawni giganci gatunku, tacy jak Ultravox, Kraftwerk czy The Human League doświadczali kryzysu komercyjnego i twórczego. Do łask wrócił glamrock, heavy metal (przybierający często oblicze pudel metalu) i blues (w bardziej upopowionej formie). Z wykonawców synthpopowych ciągle na topie utrzymywali się Depeche Mode, Jean Michel Jarre czy Yello, każdy z nich na swój sposób przyciągał fanów elektronicznych brzmień. Pojawił się również Pet Shop Boys z ambitnymi dyskotekowymi hitami, stając się alternatywą dla italo disco i acid-house'u, które zyskały na popularności pod koniec lat 80. Właśnie dwa ostatnie gatunki inteligentnie wykorzystali New Order podczas nagrywania Technique.
Otwierający album singiel Fine Time jest przykładem wykorzystania wzorców acid-house'owych, w które wpleciono tradycyjne elektroniczne brzmienie New Order z oszczędną gitarą i basówką Petera Hooka. Jednak house'owe wzorce wcale nie są nowością w twórczości New Order, bowiem zespół eksperymentował z nimi już na Brotherhood (1986) w utworze State of the Nation.
Dalej jest już jednak gitarowo, w klimatach jakie zdominowały poprzednią płytę New Order - Brotherhood; przypominające dokonania The Cure All the Way i Love Less, ponadto będące zapowiedzią przyszłych eskapad zespołu w kierunku brit-popu Guilty Partner, Run oraz kończący album Dream Attack w klimacie wczesnego New Order w duchu Joy Division.
Album ma również swoje synthpopowe oblicze; oprócz wspomnianego singla Fine Time, jest i drugi singiel - Round & Round - największy przebój płyty i jeden z największych przebojów w twórczości New Order, przypominający nieco hitowe dokonania Pet Shop Boys kawałek nagrany został w stylu zwanym hi-NRG.
Mr. Disco łączy acid-house w stylu Cabaret Voltaire i minimal w stylu Kraftwerk z melancholijnym synthpopem w stylu Pet Shop Boys.
Vanishing Point jest z kolei klasycznym neworderowskim numerem synthpopowym z charakterystyczną basówką z mocną dozą melancholii i wokalem Bernarda Sumnera, w którym słychać zrezygnowanie i gorycz - jak zresztą w większości piosenek na tym albumie.
Technique potwierdził wysoką pozycję New Order na ówczesnej scenie muzycznej, na miarę Depeche Mode; album był pierwszym w dyskografii New Order, który dotarł do pierwszego miejsca brytyjskiej listy przebojów.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113517 autor: Sublime » 25 paź 2016, 22:19

Jeszcze przed Studiem El. zdążyłem się miło zaskoczyć odkryciem prosto z Japonii. 1976 rok, kawałek bardzo pomysłowego progresywnego rocka, który łączy typowe rockowe elementy z orientalnymi brzmieniami tradycyjnych instrumentów azjatyckich. Bardzo dobry album.

Osamu Kitajima - Benzaiten

Obrazek
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 977
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113561 autor: jman » 31 paź 2016, 8:18

Właśnie ukazała się reedycja arcyciekawych tematów muzycznych do włoskich programów popularnonaukowych z początku lat 80.

Tutaj do kupienia

https://www.youtube.com/watch?v=4rb5QosAqUE

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Lord Rayden
Beton
Posty: 907
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Status: Offline

Post #113562 autor: Lord Rayden » 31 paź 2016, 9:52

Ostatnio sporo słucham okołoambientowych klimatów. Z nich wyróżnię Astronaut Ape z płytą Flight 420
https://www.discogs.com/Astronaut-Ape-F ... ter/674957

Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 533
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113571 autor: Depeche Gristle » 01 lis 2016, 0:25

Cabaret Voltaire - Live Y.M.C.A. 27.10.79, 1979;
******
Style: new wave, postpunk, rock psychodeliczny, rock eksperymentalny, rock industrialny, cold wave, dark wave, noise, synthrock, rock elektroniczny, future pop
Obrazek


Live at the Y.M.C.A 27-10-79 - Pierwszy album koncertowy Cabaret Voltaire nagrany krótko (ledwie cztery dni) po premierze ich debiutanckiego LP Mix Up, 27 października 1979 roku w klubie Y.M.C.A, materiał został nagrany na kasecie przez amerykańskiego dziennikarza i krytyka muzycznego Scotta Pieringa i zremasterowany w Portland Recording Studios.
W odróżnieniu od Throbbing Gristle, którzy na koncertach prezentowali najczęściej utwory niealbumowe (często improwizowane), zaś nieliczne albumowe numery prezentowane były przeważnie w zmienionej formie, Cabater Voltaire w całości grali utwory pochodzące z wydanych przez nich singli, EP-ek czy wreszcie albumu Mix Up; na wydawnictwie Live at the Y.M.C.A. znalazły się trzy (na dziewięć) utwory z Mix Up.
Ciekawostkę stanowi już otwierający album, niezatytułowany numer Untitled, w rzeczywistości jest to wczesna wersja utworu The Voice of America/Damage Is Done, który miał dopiero w następnym roku otwierać kolejny studyjny album Cabaret Voltaire, wydany w 1980 roku The Voice of America, kawałek tylko nieznacznie różni od wersji jaka ukazała się potem na albumie.
Zresztą wszystkie pozostałe utwory nie różnią się zbytnio od studyjnych odpowiedników, łącznie z następnym pochodzącym właśnie z premierowego krążka Mix Up agresywnym i z postpunkowym charakterem On Every Other Street, gdzie jedyną różnicę stanowi automat perkusyjny zastępujący żywe bębny z wersji studyjnej. Agresywny klimat postpunka kontynuują, największy ówczesny przebój grupy Nag, Nag, Nag oraz bardziej transujący The Set Up.
Expect Nothing jest kolejnym przedstawicielem z Mix Up, zagranym w identycznej jak na longplayu wersji garażowego punka połączonego z transującą psychodelą.
Dla odmiany Havoc jest całkowicie eksperymentalno-noise'owy, przypominający bardziej dokonania Throbbing Gristle.
Zespół zaprezentował też dwa covery, oba w stylach łączących garażowy punk z syntezatorowym new wave'em: Here She Comes Now z repertuaru The Velvet Underground oraz pochodzący także z Mix Up No Escape z repertuaru The Seeds.
Album kończy psychodeliczno-eksperymentalny utwór w klimacie Throbbing Gristle, Baader Meinhof. Utwór co prawda wieńczy płytę, ale nie sam koncert; bowiem zespół kontynuuje koncert utworem Silent Command. Niestety ówczesne możliwości techniczne płyt winylowych nie pozwalały umieścić na krążku więcej niż nieco ponad 40 minut muzyki. Czy zatem dalszy zapis koncertu Cabaret Voltaire z dnia 27 października 1979 roku w Y.M.C.A. zostanie kiedyś wygrzebany z archiwów nieżyjącego już Scotta Pieringa bądź wytwórni Rough Trade - zakładając oczywiście, że ta ostatnia posiada ten materiał?
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 533
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113693 autor: Depeche Gristle » 15 lis 2016, 13:25

Space - Magic Fly, 1977;
*****
Style: synthpop, electro-funk, future pop, funk, cold wave, soul, disco, jazz, rock elektroniczny, experimental
Obrazek

New Order - Music Complete, 2015;
*****
Style: new wave, synthpop, electropop, synthrock, postpunk, britpop, cold wave, house, dark wave, electro-blues, future pop
Obrazek


Magic Fly - wydany w kwietniu 1977 roku debiutancki album francuskiej formacji Space wywodzącej się z nurtu muzyki zwanej Eurodisco, a konkretniej zaliczanej do jego podgatunku Space Disco święcącego swoją największą popularność w drugiej połowie lat 70. I chociaż Euro/Space Disco dominowało głównie wśród europejskich wykonawców (w szczególności francuskich i niemieckich), to jego korzeni należy szukać w połowie lat 60 w USA; do pionierów gatunku należy zaliczyć duet Perrey and Kingsley, który w latach 1965-67 lansował proste i przebojowe moogowe melodie, wydając przy tym dwa albumy: The in Sound from Way Out! (1966) i Kaleidoscopic Vibrations: Electronic Pop Music From Way Out (1967). Na początku lat 70 nowojorska grupa Hot Butter dokonała fuzji prostych elektronicznych brzmień Perrey and Kingsley z funkiem i soulem odnosząc światowy sukces przeróbką standardu Gershona Kingsley'a Popcorn, w prostej przebojowej formie, co odróżniało styl Eurodisco od progresywnej i eksperymentalnej elektroniki spod znaku sceny krautrockowej czy brytyjskiego rocka elektronicznego.
Od połowy lat 70 muzycznym rynkiem rządziły zespoły Euro/Space Disco - Silver Convention, Giorgio Moroder, Rockets, Space Project, Moon Birds czy wreszcie Space.
Space został założony na początku 1977 roku przez 24-letniego monakijczyka Didiera Marouaniego, który był wielkim fanem grup Tangerine Dream i Kraftwerk, jednak zespół Space przyjął znacznie prostszą, popową formę muzyczną od wspomnianych niemieckich gigantów.
Tematy kosmosu i podróży kosmicznych były bardzo popularne w latach 70 naznaczonych serią wypraw księżycowych programu Apollo, ekspedycjami sond kosmicznych Viking na Marsa i badaniami planet Układu Słonecznego przez sondy Pioneer i Voyager. Same syntezatory wydawały się wtedy instrumentami z kosmosu i filmów SF. Taka tematyka towarzyszy także albumowi Magic Fly. I chociaż otwierający album numer Fasten Seat Belt rozpoczyna się posępnym z lekka jazzującym i powolnym, przypominającym trochę kosmiczne eskapady Tangerine Dream intro, jednakże utwór w krótkim czasie rozkręca się w energicznym funku połączonym z futurystycznym synthpopem, który dość niespodziewanie kończy psychodeliczny organowy gong.
Ballad For Space Lovers jest niedługim romantycznym i powolnym utworem o funkowym rytmie oplecionym futurystyczną melodią przypominającą brzmienia z gier na Commodore i Atari. W takiej stylistyce utrzymany jest również Velvet Rape, z kolei Tango In Space i Flying Nightmare kontynuują założenia z numeru otwierającego płytę; oba kawałki są fuzją funku z futurystycznymi brzmieniami analogowych syntezatorów, nadającymi im kosmiczny wymiar.
Jednak najważniejszym momentem albumu jest utwór tytułowy - Magic Fly, stanowiący odejście od stylistyki stricte funkowej, na rzecz czysto synthpopowo-futuro popowej, utwór jest nie tylko największym przebojem w całym dorobku Space, jest też najważniejszym - obok Oxygene part IV Jeana Michela Jerre'a - elektronicznym utworem lat 70. Kawałek został opatrzony również nowatorskim jak na tamte czasy teledyskiem, w którym obok tańczących półnagich dziewczyn pojawiają się muzycy Space ubrani w kosmiczne skafandry (pomysł ten po latach, w znacznie bardziej infantylnej formie podchwyciła francuska dance'owa grupa Daft Punk.), zaś sam utwór dotarł do drugiego miejsca Brytyjskiej Listy Przebojów.
Album kończy Carry On, Turn Me On, drugi przebój płyty, choć tym razem z kolei po drugiej stronie oceanu, będący przeciwwagą dla całego albumu, głównie poprzez pojawiający się tu wokal w odróżnieniu od instrumentalnej reszty płyty. Głosu - niskiego altu w stylu Donny Summer - użyczyła tu Madeline Bell. I chociaż cały tekst utworu, to ciągle powtarzana fraza refrenu (upodabniająca nieco utwór do współczesnej muzyki dance - przy zachowaniu wszelkich proporcji oczywiście!), funkowo-soulowy kawałek nabiera cech typowego disco tamtych czasów, niczym nie różniącego się od przebojów wspomnianej Donny Summer czy Bee Gees.
Album Magic Fly do dziś jest ikoną i kultową płytą lat 70, co więcej; muzycy Space, którzy inspirowali się twórczością Kraftwerk, sami wpłynęli na twórczość Kraftwerk, która dotąd charakteryzowała się chłodem, natomiast brzmienie i wręcz taneczny wyraz utworów na albumie Kraftwerk - The Man Machine (1978 - w szczególności utwory Space Lab, Metropolis, The Model i Neon Lights), mają swoje źródło inspiracji niewątpliwie w Magic Fly.


Music Complete - 10 album studyjny New Order, wydany 25 września 2015 roku, poprzedzony kryzysem, który rozpoczął się w 2007 roku od odejścia głównego twórcy brzmienia zespołu, basisty Petera Hooka, który wdawał się odtąd w liczne przepychanki prawne z byłymi kolegami z zespołu o prawa do nazwy.
W międzyczasie, w styczniu 2013 New Order wydali album Lost Sirens w całości wypełniony odrzutami z sesji nagraniowej do Waiting for the Sirens' Call (2005), przyjęty bardzo chłodno. Przyszłość New Order wydawała się niepewna, choć Hooky'ego na basie zastąpił Tom Chapman (o którym Hook w mediach wypowiadał się wyłącznie pogardliwie, zaś sam zespół nazywał "cover-bandem New Order), a do składu po kilkunastu latach powróciła keyboardzistka Gillian Gilbert, zaś zespół podpisał w 2014 roku kontrakt płytowy z wytwórnią Mute Records.
New Order zapowiedzieli, że nowy album będzie połączeniem ich dotychczasowych tanecznych klimatów i rockowej zadziorności w jedną całość, co można było odbierać zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.
Do współpracy zaproszono masę gości, w tym Toma Rowlandsa (The Chemical Brothers), Stuarta Price'a, Richarda X, Iggy Popa, Elly Jackson z La Roux czy wokalistę The Killers Brandona Flowersa.
Album otwiera singlowy Restless, gitarowa kompozycja w stylu starego New Order, przypominająca stylem The Cure, sugerowała, iż zespół usilnie bez Petera Hooka będzie dążył do uzyskania tego charakterystycznego brzmienia New Order z lat 80; i faktycznie gitara basowa Chapmana brzmi zupełnie, jakby grał na niej sam Hook (co trzeba oddać Chapmanowi), utwór ten jest jednak istną zmyłką, bowiem kolejny kawałek (i również singiel) Singularity jest tym, czym zapowiadali muzycy; hybrydą ich gitarowo-rockowego oblicza z tanecznym, ale bez przesadnego oglądania się na brzmienie generowane kiedyś, kawałek brzmi współcześnie i nowocześnie, New Order wkracza zatem w nowy wymiar.
Plastic jest czysto syntezatorowym synthpopowym numerem, jakiego New Order nie nagrali od czasu albumu Technique (1989) i stylem od jakiego uciekali przez całą dekadę lat 90 i 2000. Pobrzmiewa tu czasem "Hookowa" basówka, ale kawałek prezentuje transowy puls w stylu twórczości Giorgio Morodera.
Kolejny singiel, Tutti Frutti, jest powrotem do stylistyki house, którą po raz ostatni w twórczości New Order można było usłyszeć na Technique, a od której zespół przez kolejne dwie dekady całkowicie się odcinał.
People on the High Line (kolejny singiel), jest penetracją stylistyki disco lat 70, nie słyszanej dotąd w twórczości New Order w ogóle. Klimat disco lat 70 podkręca bas Toma Chapmana, który udowadnia Hooky'emu swoją wszechstronność.
Stray Dog jest jednym z najmocniejszych kompozycji w dorobku New Order; mroczny i electro-bluesowy z mocną deklamacją w wykonaniu Iggy Popa.
Academic i Nothing but a Fool stanowią charakterystyczne dla albumów New Order brit-popowe oblicze płyty, jednak bez usilnego oglądania się na dawną twórczość zespołu w tym stylu.
Unlearn This Hatred łączy stare brzmienie analogowych syntezatorów z lat 80 ze współczesną electropopową aranżacją, natomiast The Game, podobnie jak Singularity, łączy taneczne oblicze New Order (choć w bardziej uwspółcześnionej formie electro) z rockowym pazurem żywej perkusji i riffów gitarowych.
Zupełnie odmienny od wszystkiego, co dotychczas można było usłyszeć na płycie, jak i w ogóle w twórczości New Order, jest zamykający album Superheated zaśpiewany przez Brandona Flowersa, wprowadzający pogodny nastrój i jednocześnie trochę melancholii electropop, mógłby być jedną z piosenek Pet Shop Boys.
I chociaż Peter Hook zarzekał się, że bez niego New Order nie jest w stanie nagrać pełnowartościowego albumu, to na przekór wszystkiemu Music Complete jest chyba... najlepszym albumem w dyskografii zespołu, a przynajmniej śmiało można umieścić go obok takich klasyków, jak Low-Life, Brotherhood czy Technique.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

00adamek
Zaawansowany
Posty: 122
Rejestracja: 12 lip 2004, 17:23
Lokalizacja: Dobra k.Szczecina
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: dużo by wymieniać ...
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 55
Status: Offline

Post #113694 autor: 00adamek » 15 lis 2016, 22:53

.... Space został założony na początku 1977 roku przez 24-letniego monakijczyka Didiera Marouaniego, który był wielkim fanem grup Tangerine Dream i Kraftwerk, jednak zespół Space przyjął znacznie prostszą, popową formę muzyczną od wspomnianych niemieckich gigantów...


Sam posiadam i słucham dwóch pierwszych płyt Space. Uważam, że jest do doskonały przykład elektro-popu. Choć na Deliverance są takie perełki jak "Let Me Know The Wonder" oraz "Baby's Paradise", które z tym popem, niewiele mają wspólnego. Gdzieś na forum, przeczytałem krótka reckę spawngamera, dotyczącą Deliverance. "... Funky z żywym rytmem perkusyjnym na tle mellotronu, ... szczerze mało strawne ramoty ..."
Akurat u Marouaniego brak mellotronu, przynajmniej na dwóch pierwszych płytach. Według opisu z płyty, wszystkie klawisze zagrane zostały na Korgu. Obie płyty(Magic Fly, Deliverance), wbrew pozorom posiadają klarowne i mięsiste przestrzenne brzmienie,(viede początek "Prison", gdzie bas klawiszy z uderzeniem perkusji przeszywa na wylot) z soczystą partią perkusji realizowanej przez Joe Hammera i są doskonale zaaranżowane co szczególnie słychać w tych dwóch wcześniej wymienionych wolnych(tempo) utworach. Dla mnie Space, z dwóch pierwszych płyt oraz z dwóch utworów z trzeciej(Just Blue), jest jak najbardziej strawny. Pozostałe płyty to już inna historia.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 860
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113695 autor: PM7 » 16 lis 2016, 19:16

Depeche Gristle pisze:

Magic Fly - wydany w kwietniu 1977 roku debiutancki album francuskiej


Bardziej się napracowałeś pisząc ten tekst, niż Space tworząc album Magic Fly, jeśli nie liczyć ustawienia syntezatorów.
A teledysk do tytułowego utworu to kabaret i tandeta.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

00adamek
Zaawansowany
Posty: 122
Rejestracja: 12 lip 2004, 17:23
Lokalizacja: Dobra k.Szczecina
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: dużo by wymieniać ...
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 55
Status: Offline

Post #113696 autor: 00adamek » 17 lis 2016, 19:45

PM7 pisze:
... Bardziej się napracowałeś pisząc ten tekst, niż Space tworząc album Magic Fly, jeśli nie liczyć ustawienia syntezatorów. A teledysk do tytułowego utworu to kabaret i tandeta.


Hmm, ... Piszesz to z pozycji muzyka, realizatora, producenta czy twórcy teledysków ...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 365
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113697 autor: Sublime » 17 lis 2016, 20:02

PM7 pisze:Bardziej się napracowałeś pisząc ten tekst, niż Space tworząc album Magic Fly, jeśli nie liczyć ustawienia syntezatorów.
A teledysk do tytułowego utworu to kabaret i tandeta.


Ciężko nie przyznać racji... każda dekada najwyraźniej musi obfitować w zalew muzyki, która po krótkim okresie czasu musi być zapomniana. Bez odpowiedniego dystansu i bez odpowiedniego podejścia nie ma co nawet próbować walczyć. Kicz, kicz, kicz. Przynajmniej wywołuje uśmiech na twarzy.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

tommsonn
Stary wyga
Posty: 361
Rejestracja: 21 sie 2008, 12:35
Lokalizacja: WMG
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113699 autor: tommsonn » 17 lis 2016, 20:43

Magic Fly nie jest jednak w gronie muzyki zapomnianej. Space stworzyło przebój i to jest fakt.


pozdrawiam
TomekS

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia